|
|
|
ZAMEK W GOLUBIU-DOBRZYNIU
|
|
|
iejsce, w którym dumnie wznosi się dziś potężny golubski zamek, posiada wczesno-średniowieczną metrykę, bowiem już w VIII wieku istniała tutaj prapolska osada. W 1231 osadę tę zdobyły zbrojne oddziały słabego jeszcze Państwa Krzyżackiego, by przeszło ćwierć wieku później oddać ją decyzją komtura dzierzgońskiego Konrada Stange biskupowi włocławskiemu Wolimirowi. Ten z kolei w 1276 zapisał wieś rycerzowi Wojciechowi ze Smolna, zalecając mu gospodarowanie dobrami i pełnienie straży przed groźnymi atakami pogańskich plemion pruskich. Pod koniec XIII stulecia Krzyżacy drogą wymiany odzyskali wspomniany przyczółek i w okresie 1293-95 wznieśli na jego miejscu drewnianą konstrukcję o charakterze obronnym. Funkcjonowała ona bardzo krótko, albowiem już około roku 1300 rozpoczęto budowę dwuczłonowego zamku konwentualnego, którego inicjatorem nadzorcą był mistrz krajowy ziemi chełmińskiej oraz drugi chronologicznie (po Hermanie) komtur Golubia Konrad von Sack. Wznoszenie domu zakonnego rozpoczęto od postawienia muru obwodowego z cegły, zaprojektowanego na planie prostokąta i wzmocnionego przyporami w jego narożach oraz w połowie długości dwóch skrzydeł. W kolejnym etapie do istniejącego muru dobudowano cztery skrzydła otaczające wewnętrzny dziedziniec, wieżę główną (nigdy nie ukończoną) i dansker. Zasadnicza forma zamku ukształtowana została około roku 1330. Powstał wtedy zewnętrzny mur, w który wkomponowano cylindryczną wieżyczkę flankującą wjazd na dziedziniec. Druga, bliźniacza, chociaż prawdopodobnie nieco niższa wieża, a także usytuowana przy zachodniej ścianie murów przybudówka (dom komtura) powstały później, bo dopiero w XV stuleciu.
|
|
 |
|
REKONSTRUKCJA POŁUDNIOWEJ ŚCIANY ZAMKU WG. C.STEINBRECHTA
|
|
wierdza krzyżacka w Golubiu osłaniała granicę Państwa Zakonnego od strony ziemi dobrzyńskiej i Mazowsza, w związku z czym wielokrotnie narażona była na ataki ze strony naszych ziomków - w latach 1329-33 trzykrotnie próbował zdobyć ją król Władysław Łokietek podczas wspólnej z Litwinami wyprawy na ziemię chełmińską. Po XIV-wiecznym okresie politycznej równowagi, która niezwykle korzystnie wpłynęła na rozrost i zamożność utworzonego u podnóża zamku miasta, początek XV stulecia przyniósł niepokoje związane z nasilającymi się wzajemnymi wrogimi gestami na linii polsko-krzyżackiej. Przygotowania do konfliktu miały istotny wpływ na wzrost strategicznego znaczenia golubskiej siedziby, której stan w lipcu 1408 roku osobiście skontrolował naczelny wódz armii zakonnej, wielki mistrz Urlych von Jungingen. Wiosną 1410, tj. na trzy miesiące przed tragiczną śmiercią w bitwie grunwaldzkiej, komtur Golubia Mikołaj Roder dysponował odpowiednio dużym zapasem żywności i szczupłym zasobem uzbrojenia. W konwentualnej piwnicy i w kuchni znajdowało się wówczas 6 beczek piwa, 230 tuszek suszonego albo wędzonego mięsa, 5 wołów w soli, 3 beczki smalcu, 800 serów, beczka masła, 12 beczek sadła oraz 22 beczki soli. W spichlerzu i młynie przechowywano 29 łasztów (ok. 100.000 litrów) żyta, 15 korców (ok. 1000 litrów) mąki, ok. 150 korców jęczmienia, 40 korców grochu, 3 korce rzepy, 2 i pół korca siemienia konopnego, a także 40 korców owsa. Inwentarz żywy liczył 192 konie, 97 krów, 30 wołów, 31 cieląt, 213 świnek oraz 1161 owiec i 500 jagniąt. Co się zaś tyczy wyposażenia zbrojowni w broń ochronną i strzelniczą, było ono nadal skromne. Lustrator doliczył się zaledwie 17 pancerzy, 16 hełmów, 2 dział na ołowiane kule i 28 kusz, 3 namiotów, 3 siodeł zwykłych i 8 rycerskich, a także drobny inny sprzęt. Nie znany jest dokładny stan liczebny załogi zamku, sądząc jednak z liczby uzbrojenia, nie był on imponujący i liczył prawdopodobnie zaledwie kilku braci zakonnych.
|
|
 |
|
ZAMEK W GOLUBIU OD STRONY ZACHODNIEJ
|
|
odczas wielkiej wojny z Polską (1409-1411) zamek nie doznał większych zniszczeń. Zdobyty latem 1410 przekazany został rycerzowi Niemiście ze Szczytnik, jednak już w październiku wrócił we władanie zakonu za sprawą posiłkujących Krzyżaków legionów ow. Kawalerów Mieczowych z północnych Inflant, dowodzonych przez marszałka krajowego Bera von Hevelmann'a. Dwanaście lat później w trakcie wyprawy zwanej wojną golubską armia polsko-litewska ponownie podeszła pod Golub i dn. 20 sierpnia 1422 roku rozpoczęła oblężenie. Po szybkim zdobyciu miasta "[...] król obległ zamek na wysokim brzegu leżący i począł bić do niego z dział wielkich, a w czwartek 21 sierpnia 1422 rycerstwo uderzyło nań z całą mocą. A lubo tak Krzyżacy jak i zaciężni Śląscy mężnie go bronili, gdy jednakże konie co lepsze, które mieli w niższym zamku, sami pozabijali ażeby się nie dostały w ręce Polaków, a potem i ten niższy zamek spalili [...], zmuszeni byli na ostatek i ten gród wyższy, znacznie już działaniami wojennymi osłabiony, wydać w ręce zwycięzcy...". W następstwie oblężenia zginęło 50 rycerzy zakonnych, w tym sam komtur, a 40 zaciężnych dostało się do niewoli. Ucierpiała również sama twierdza, której mury nadwątlone zostały przez będące na wyposażeniu polskich wojsk czternaście wielkich armat. Po kapitulacji Krzyżaków król kazał zburzyć wszystkie najważniejsze elementy fortyfikacji miejskich, zwłaszcza wieżę - budowlę największą i najsilniejszą w całym systemie obronnym. Na jego polecenie żołnierze dokonali podkopu, wskutek którego owa wieża runęła do rzeki Drwęcy powodując przeraźliwy huk i zatamowanie jej koryta. Wojna golubska zakończyła się niedługo po tym spektakularnym sukcesie i pod koniec 1422 roku warownia powróciła w ręce Niemców, którzy rozpoczęli jej odbudowę, ciągnącą się z przerwami do końca lat czterdziestych XV wieku.
|
|
 |
|
WIDOK ZAMKU W DRUGIEJ POŁOWIE XIX STULECIA WG NAPOLEONA ORDY
|
|
dniu 4 lutego 1454 doszło do wypowiedzenia posłuszeństwa Państwu Krzyżackiemu przez władze założonego czternaście lat wcześniej Związku Pruskiego. Spowodowało to wybuch powstania zbrojnego w całym kraju i szturm na zamki krzyżackie, w tym Golub, który prawdopodobnie już w pierwszym tygodniu rebelii poddał się praktycznie bez walki. Przejęty wkrótce przez władze polskie już nigdy nie został przez Krzyżaków zdobyty. Jeszcze w tym samym roku Kazimierz Jagiellończyk sprezentował warownię w dzierżawę rycerzowi Janowi z Wichulca, a następnie swojemu dworzaninowi Grotowi z Ostrowa. Niebawem zamek obsadziły wojenne oddziały czeskie Wilhelma Jenina z Mięczkowej, jednak już rok później (1457) Jagiellończyk obdarował nim za zasługi Czecha Urlycha Czerwonkę, pod nieobecność którego (został uwięziony) inny dowódca czeskich wojsk najemnych, lecz walczących po stronie krzyżackiej - Bernard von Zinnenberg (Szumborski) - podjął w dniu 19 września 1460 próbę zdobycia Golubia. Wskutek zdrady grupki mieszczan oddziały Szumborskiego weszły do miasta, ale dowodzona przez Andrzeja Puszkarza załoga zamku zdołała powstrzymać atak. Dwa lata później zwolniony z aresztu Czerwonka odzyskał miasto, jego załogę w części wymordował, a w części wziął do niewoli. Od tego wydarzenia pomimo trwających jeszcze zmagań wojennych Golub pozostał polski.
|
|
 |  |
|
KOLUBRYNA OLBRYCHSKIEGO
|
ZAMEK OD PÓŁNOCNEGO-WSCHODU
|
|
raktat toruński z 1466 roku kończący wojnę trzynastoletnią prawnie usankcjonował istniejący stan oraz trwale przypisał Golub do Królestwa, zameczek pełnił odtąd rolę siedziby starosty niegrodowego ziemi michałowskiej. Przez ponad 150 lat funkcjonował on sobie we względnej harmonii, albowiem dwie kolejne i ostatnie zarazem potyczki z Zakonem (1478, 1519-21) miały miejsce w bezpiecznej odległości od miasta. Na początku XVI stulecia nastąpiły pierwsze próby przebudowy warowni. Około 1511 z zarządzenia Zygmunta Starego prace remontowe zainicjował bp Jan Konopacki, po nim kontynuowali je administrujący Golubiem przez 90 lat przedstawiciele rodziny Kostków. Najpoważniejsze przekształcenia zamku nastapiły po obięciu starostwa przez siostrę Zygmunta III Annę Wazównę, która w latach 1616-1623 dawny krzyżacki zamek-zakon przebudowała na renesansową rezydencję. Anna rozpoczęła krótki etap damskich rządów na zamku golubskim, bowiem po jej śmierci w 1625 roku starostwem trzęsła katolicka fanatyczka i matka siedmiorga dzieci Konstancja Austriaczka, druga żona Zygmunta III Wazy. Po roku 1631 Konstancję zastąpiła jej córka, brzydka, lecz mądra królewna Anna Katarzyna, a Katarzynę z kolei zmieniła w 1638 roku Cecylia Renata, także królewna, poniewierana żona swego otyłego kuzyna Władysława IV. Ta ostatnia posiadała starostwo aż do dnia swojej śmierci 22.03.1644, będącej następstwem powikłań po tragicznych narodzinach martwego dziecka.
|
|
 |  |
|
WEDŁUG AMBITNYCH PLANÓW KUSTOSZA
NA GOLUBSKIM ZAMKU MA STAĆ DOCELOWO 120 ARMAT
|
DZIEDZINIEC
|
|
ANNA WAZÓWNA
|
Urodziła się 31 maja 1568 na zamku w szwedzkiej Eskilstunie jako córa polskiej królewny Katarzyny Jagiellonki oraz księcia Finlandii i późniejszego króla Szwecji Jana III (ale nie Sobieskiego). Mając lat 19 przybyła do Polski i tu pozostała do końca życia. W kwestii fizjonomii matula natura nie okazała się dla księżniczki łaskawa: Anna była brzydka i bardzo, jak na ówczesne standardy, wysoka (182 cm). Nieciekawy wygląd rekompensowały jednak wyjątkowe walory umysłu. Królewna znała aż pięć języków: polski, francuski, szwedzki, niemiecki i łacinę. Początkowo przebywała na Wawelu, jednak konflikt wyznaniowy z ukochanym bratem Zygmuntem III i jego ultrakatolicką żoną Konstancją Austriaczką spowodował, że usunęła się z rezydencji monarszej i w roku 1611 zamieszkała w darowanych jej przez króla dobrach: Brodnicy (w zimie) i Golubiu (latem). Wyznająca protestantyzm Wazówna otaczała się uczonymi i wybitnymi przedstawicielami reformacji, była współpracowniczką i mecenasem uczonych i pisarzy, sama też prowadziła działalność quasinaukową w zakresie botaniki i ziołolecznictwa. Własnym kosztem (tzn. na koszt swych poddanych) wydała kilka znaczących dzieł naukowych, m.in. liczący 1600 stron "Zielnik" Szymona Syreńskiego. Annie przypisuje się pionierski wkład w krajowy przemysł tytoniowy, bowiem pierwszą w Polsce roślinę tytoniową - otrzymaną od posła tureckiego - uprawiała właśnie ona.
Anna Wazówna zmarła w Brodnicy dn. 6 lutego 1625 roku w wieku 57 lat. Ze względu na protestanckie wyznanie księżniczki (pamiętać należy, że były to czasy religijnej wojny 30-letniej) władze kościelne nie pozwoliły na pochowanie jej zwłok w grobach królewskich na Wawelu i ostatecznie ciało spoczęło w należącym do luteran kościele Panny Marii w Toruniu.
|
|
|
 |  |
|
ZAMEK W RUINIE NA BARDZO,
BARDZO STAREJ FOTOGRAFII
|
DZIEDZINIEC ZAMKOWY
PRZED ODBUDOWĄ
|
|
o okresie panowania czterech królewien zamek upodobnił się do magnackich siedzib tak charakterystycznych dla południowych krańców Rzeczypospolitej. W kolejnych latach, aż do zaborów, zarządzali nim Szczawińscy (1645-55), Lubomirscy (1655-1664), Grudzińscy (1667-1713), potem małżeństwo Denhof (1713-32) i Wessel (1732-72). Ich czasy związane są z całą plagą wojen, z których co najmniej trzy: potop szwedzki 1655-1660, wojna północna 1700-21 oraz wojna siedmioletnia 1756-63 kompletnie zrujnowały miasto i doprowadziły do pauperyzacji królewskiej rezydencji. Pomimo przykrych zakrętów historii, szalejącej cholery, najazdów szwedzkich, pruskich, bośniackich i ruskich, stan techniczny zdewastowanego zamku nakreślany był w połowie XVIII stulecia jako znośny. Po pierwszym rozbiorze w 1772 Prusacy ulokowali w nim urząd i mieszkania dla zarządzających domeną golubską. W trakcie wojen napoleońskich Francuzi wypędzili poprzednio zamieszkałych tu urzędników i w twierdzy zorganizowali lazaret. Najbardziej jednak barbarzyńsko zeszpecił ją nadleśniczy niejaki Richter, który w 1817 w prawym skrzydle zamkowym zaaranżował sobie mieszkanie i dla zaoszczędzenia opału zerwał i spalił drewnianą galerię. Od 1825 mieściła się tu intendentura, ale już w roku 1831 nowy dzierżawca zamku urządził na parterze obory, na dziedzińcu zaś gnojowisko. Potem na zamku zorganizowano więzienie, a w 1868 roku szkołę wiejską. Znacznych uszkodzeń gmach doznał w latach 1842 i 1867, gdy w wyniku huraganu zawaliła się renesansowa attyka, niszcząc część sklepień. Na początku XX wieku z inicjatywy cesarza Wilhelma II podjęto prace zabezpieczające - w 1913 roku wykonano inwentaryzację i odsłonięto portal kaplicy. Zamierzano także pokryć budynek dachami ochronnymi, jednak I wojna światowa zamierzeniom tym przeszkodziła.
|
|
 |
|
I JESZCZE RAZ ZAMEK PRZED ODBUDOWĄ
|
|
okresie 1918-1939 zamek w Golubiu należał do Polski. Początkowo planowano tutaj generalny remont, ale ostatecznie podjęto się tylko bieżących napraw, tj. renowacji dachów i części pomieszczeń dla nowo urządzonego muzeum regionalnego, rozebrano także zrujnowane ściany: północną oraz zachodnią. W 1939 roku gmach zajęły okupacyjne władze niemieckie i w latach 1941-44 użytkowały go jako obóz dla dzielnej młodzieży hitlerowskiej. Zniszczony w 1945 zamek wstępnie wyremontowano w okresie 1947-53. Przeprowadzono wówczas pełną inwentaryzację zabytku, a rok później władzom powiatowym przedstawiono koncepcję jego odbudowy z przeznaczeniem na siedzibę tychże władz. W1960 roku powstała następna koncepcja zakładająca wykorzystanie zamku na cele kulturalne i hotelowe. Według tych założeń rozpoczęto odbudowę, nie zachowując oryginalnego podziału części wnętrz, a po odbudowie zlokalizowano w nich (1967) oddział PTTK z muzeum regionalnym, bibliotekę powiatową, hotel, kawiarnię oraz lokale niektórych komuszych instytucji młodzieżowych. Z czasem instytucje kulturalne przeniesione zostały do innych budynków w mieście, a kustosz ukierunkował swój wysiłek na rozwój działalności o charakterze turystyczno-rozrywkowym, organizując pierwsze w Europie nowożytne turnieje rycerskie.
|
|
 |  |
|
FRAGMENT EKSPOZYCJI - PO LEWEJ WYSTAWA ETNOGRAFICZNA,
PO PRAWEJ PREZENTACJA DROBNEJ ARTYLERII W KAPLICY
|
|
|
edług planu Puffendorfa z ok. 1655 roku warownia składała się z właściwego zamku, wzniesionego na planie prostokąta o bokach 39x42 m, i podzamku, przedgródka, z którego dziś zachowały się jedynie fundamenty bramy wjazdowej oraz nasypy, oznaczające dokładnie jego rozpiętość. Najniższą partię czteroskrzydłowej zabudowy zamku wysokiego zajmowały piwnice pełniące rolę magazynów żywności oraz sprzętu. We wschodniej części skrzydła południowego umiejscowiono kaplicę pw. św. Krzyża z charakterystycznym sklepieniem gwiaździstym (zrekonstruowanym). Przylegały do niej dwie małe celki pokutne dla zakaźnie chorych bądź ukaranych braci, posiadające kontakt z kościołem przez ciasne otwory z widokiem na ołtarz. Środkowy człon skrzydła południowego zajmowała infirmeria (szpital), a zachodnią kapitularz (sala spotkań). Komnaty te były ogrzewane kominkiem oraz gorącym powietrzem, dochodzącym z pieca znajdującego się w przyziemiu. Podzielone na trzy pomieszczenia skrzydło wschodnie składało się z zachrystii, refektarza (jadalni) oraz salki narożnej o nieznanym obecnie przeznaczeniu. Przestrzeń użytkową pierwszego piętra skrzydła północnego przeznaczono na dormitoria, czyli sypialnie braci zakonnych. Tutaj również znajdował się korytarz do latryny wystawionej po zewnętrznej stronie budynku. W skrzydle zachodnim umiejscowiono bramę wjazdową z wartownią i izbą odźwiernego, a jego pierwsze piętro zajmował komtur zamku - na kondygnacji tej wybudowano obiegający wszystkie skrzydła kryty dachem ganek komunikacyjny. Piętro kolejne służyło za magazyny zboża oraz broni. Ponad nimi był jeszcze strych - skomunikowany z wieżyczkami narożnymi i jedną z dwóch cylindrycznych wież zachodnich pełnił on funkcje obronne.
|
|
 |
|
REKONSTRUKCJA ZAMKU Z XIV WIEKU WG J.SŁAWIŃSKIEGO I J.SALMA
|
|
północno-zachodnim narożu głównego domu zakonnego wznosiła się kwadratowa w przyziemiu, zaś w wyższych kondygnacjach ośmioboczna wieża główna. Piwnica jej pełniła funkcję lochu, do którego dostęp prowadził jedynie przez otwór w sklepieniu. Loch ten był względnie komfortowy, posiadał bowiem niezależną wentylację oraz własną latrynę. Na zachód od zamku ulokowano przedzamcze o wymiarach ok 70x100 metrów, posiadające oddzielny system obronny w postaci muru i fos. W ciąg muru obwodowego wkomponowano szereg wysuniętych poza jego obrys wież i baszt z basztą bramną od zachodu, poprzedzoną zwodzonym i wspartym na filarach mostem. Przedzamcze posiadało charakter gospodarczy - znajdowały się tam stajnie, stodoły, spichrze, pomieszczenia mieszkalne dla służby i in.
|
|
rzebudowa warowni przez królewnę Annę Wazównę odmieniła całkowicie charakter wnętrz (oprócz gotyckiej kaplicy) i w znacznym stopniu wpłynęła na trawestację jej zewnętrznej formy. Prawdopodobnie dopiero wtedy zlikwidowano ostatecznie zrujnowaną w XV-wiecznych walkach wieżę główną, pierwotne szczyty i narożne wieżyczki. Ich miejsce zajęła attyka o późnorenesansowych formach - prócz falistego grzebienia z motywami wolut i sterczyn, charakterystycznym jej elementem stały się przedzielone pilastrami półwalcowe płyciny. Na narożach budowli wzniesiono kryte kopulastymi hełmami przysadziste, okrągłe wieżyczki. Powiększono też większość okien, a ściany zamku pokryto tynkami ozdobionymi dekoracją sgraffitową.
|
|
PLAN ZAMKU Z PRZEŁOMU XIV I XV WIEKU:
1. BRAMA WJAZDOWA, 2. WIEŻA GŁÓWNA, 3. CYLINDRYCZNE WIEŻYCZKI ZACHODNIE,
4. KAPITULARZ, 5. KAPLICA, 6. REFEKTARZ, 7. DORMITORIUM, 8. DANSKER
|
|
|
becnie zamek w Golubiu znajduje się pod dozorem PTTK, pełniąc funkcje kulturalne, hotelowe i turystyczne. Słynie on z organizowanych tu rokrocznie balów, z których w najważniejszym, Wielkim Balu Sylwestrowym, uczestniczy dziesiątka najpopularniejszych w danym roku Polaków. Golub zasłynął również z aranżowanych przy zamku od 1976 roku Międzynarodowych Turniejów Rycerskich i choć ranga ich ostatnio systematycznie spada, to należy przypomnieć, iż to właśnie w tym miejscu wskrzeszono tradycję średniowiecznych turniejów i przyczyniono się do żywiołowego rozwoju bractw rycerskich, których obecnie jest w Polsce już kilkadziesiąt. Na terenie warowni działa także Muzeum Regionalne. Oprócz stałych ekspozycji wspólnie z Biurem Obsługi Ruchu Turystycznego organizuje ono szeroki zakres imprez o charakterze kulturalno-rozrywkowym: Konkursy Krasomówcze, spektakle historyczne, recitale, pożałowania godne Hubertusy i in. W igrzyskach tych wykorzystuje się zbiory będących na wyposażeniu zamku kostiumów oraz kopii broni rycerstwa polskiego minionych wieków.
|
|
 |  |
|
Mc ŚWIAT DOTARŁ RÓWNIEŻ DO GOLUBIA -
- PIES PLUTO W DAWNEJ INFIRMERII
|
KOŃSKIE SCHODY
|
|
yle suchych faktów. Bez większych trudności o uroku tudzież atrakcjach zameczku można się dowiedzieć z książek, oficjalnych wydawnictw, prasy lub telewizji. Nigdzie natomiast, bądź prawie nigdzie nie wspomina się tu o rzeczach, które stawiają ten obiekt w innym, dużo mniej przyjaznym świetle. Nikt chyba nie zaprzeczy opinii, że z perspektywy, w naturze bądź na zdjęciach budowla prezentuje się wyśmienicie. Dreszczyk emocji, jaki przed zwiedzaniem zapowiada jej atrakcyjna bryła, szybko jednak ustępuje rozczarowaniu, które narasta wraz ze świadomością, jak to wspaniale daliśmy się nabić w butelkę czyli zrobić w balona. Pierwszą - niespotkaną przeze mnie nigdzie wcześniej - wymyślną pułapką na nasze portfele są sprytnie wystawione daleko hen przed zamkiem kasy biletowe, które skutecznie wyeliminowały problem nikomu niepotrzebnych darmowych turystów, a tym pasożytom, którzy bezczelnie i w dodatku za darmochę chcieliby obejrzeć jeno dziedziniec, oszczędziły męczącego dylematu. W porównaniu z zewnętrzną elewacją dziedziniec ów przedstawia się zresztą dość ubogo, bez smaku i stylu, z betonowymi gankami oraz irytującą barierką przy toaletach. W sezonie spotkać tam można średnio zabawnych rycerzy, którzy za "niewielką" opłatą (min. 10 zł) pozwolą założyć hełm i przymierzyć kawałek zbroi, a za dodatkowe 5 zł zezwolą strzelić sobie z kuszy. Toaleta również kosztuje. Wyposażona w gustowny fartuszek a'la późny Gierek babcia klozetowa na szczęście nie żąda tak wiele - złotówa wystarczy, żeby ulżyć cierpieniom. Wszystkie te przyjemności dotyczą osób, które już zapłaciły za bilet, i to niemało, bo aż 10 zł (5 zł z ulgą).
ilet jest drogi. Za dodatkowe atrakcje trzeba płacić ekstra. Może więc przynajmniej słynne muzeum spełni nasze oczekiwania? - nadzieja naiwnie podtrzymywała dobry nastrój. Zwiedzanie odbywa się w grupach z przewodnikiem w odstępach co pół godziny. Tak krótki interwał szybko przestaje dziwić, kiedy...17 minut później jest już po wszystkim. Bardzo miłe, ale strasznie wystraszone (może było jej głupio za to zdzierstwo?) i kompletnie niekumate dziewczę przewodnik, dukając pod nosem jakieś oklepane formułki oprowadza po raptem czterech salach, z których dwie służą za sklep, gdyż wystawione tam eksponaty można kupić. Zwiedzamy kolejno:
- salę gotycką na parterze z działem etnograficznym eksponującym przedmioty kultury ludowej z ziemi chełmińskiej i dobrzyńskiej, m.in. warsztat garncarski, dłubanka, słomiane kalosze i in.
- końskie schody, którymi wjeżdżano konno bezpośrednio do komnat, wyposażonych w specjalne dźwigi do zdejmowania (i odwrotnie) opancerzonego jeźdźca z jego rumaka.
- kaplicę - jedyną salę na piętrze, która zachowała pierwotny gotycki charakter - obecnie wystawiono tam chorągwie, repliki lekkiej broni artyleryjskiej, średniowiecznych zbroi oraz mieczy (na sprzedaż).
- infirmeria z czasową wystawą intarsji, czyli obrazków z drewna (na sprzedaż) o tematyce różnej, np. siostrzeńcy kaczora Donalda i pies Pluto.
- kapitularz z wystawą obrazów Eugeniusza Bodesa z cyklu "Dzieje oręża polskiego" oraz paskudztwem w formie skrajnie kiczowatego malowidła z obliczem byłego kustosza magistra Zygmunta Kwiatkowskiego na rumaku białym w podskoku...
|
|
 |  |
|
biekt nie ma w sobie nawet cząstki takiego klimatu, jaki spotkać można na Grodźcu, Gniewie, czy nawet w tak zatłoczonym przecież Malborku. Dla mnie zamek golubski to niechlubny przykład zwycięstwa wulgarnej komerchy i bylejakości, sprawnie napędzanej przez powszechną w mediach propagandę. Być może dla ludzi wpływowych i politykierów, sekretarzy i prezesów potrafi on przygotować odpowiednio interesującą ofertę, lecz sądząc z tego co widziałem, zwykłych turystów traktuje się tam jak portfele z kończynami, mając za głupawych frajerów, którzy zapłacą i jeszcze podziękują. Odpowiedzialny za taki stan rzeczy wieloletni kustosz zamku niedawno umarł - czas pokaże, czy coś się teraz zmieni na lepsze.
|
Zamek w Golubiu-Dobrzyniu
Muzeum Regionalne PTTK
87-400 Golub-Dobrzyń, ul. PTTK
tel. (056) 683 24 55
otwarty codziennie w godz. 9.00-20.00
|
|
olub-Dobrzyń znajduje się mniej więcej w połowie odległości pomiędzy Toruniem a Brodnicą. Dojazd komunikacją PKS, najlepiej z Kowalewa Pomorskiego, do którego dostać się można pociągiem. Jadąc autobusem należy wysiąść na przystanku Golub-zamek. Obok zamku funkcjonuje parking, prawdopodobnie płatny, choć uczciwie muszę przyznać, że podczas mojego pobytu nikt opłat nie pobierał. (mapa) (2004)
|
|
1. W. Antkowiak, P. Lamparski: Zamki i strażnice krzyżackie..., Graffiti BC 1999
2. B. Guerquin: Zamki w Polsce, Arkady 1984
3. M. Haftka: Zamki krzyżackie w Polsce, 1999
4. I. T. Kaczyńscy: Zamki w Polsce północnej i środkowej, Muza SA 1999
5. L. Kajzer, J. Salm, S. Kołodziejski: Leksykon zamków w Polsce, Arkady 2001
6. R. Sypek: Zamki i obiekty warowne Państwa Krzyżackiego, Agencja CB 2000
|
|
Kowalewo Pomorskie - relikty zamku komturskiego XIIIw., ok. 12 km
Radziki Duże - ruina zamku rycerskiego XIV/XVw., ok. 18 km
Wąbrzeźno - pozostałości zamku biskupiego XIVw., ok. 24 km
Brodnica - ruina zamku komturskiego XIVw., ok. 30 km
Złotoria - ruina zamku królewskiego XIVw., ok. 33 km
Toruń - ruina zamku komturskiego XIIIw., ok. 36 km
Toruń - ruina królewskiego zamku Dybów XVw., ok. 37 km
|
Więcej archiwalnych ilustracji zamku golubskiego, a ponadto kilka tysięcy grafik, fotografii i pocztówek obrazujących inne polskie warownie znajdziesz na płytach CD w wydawnictwie Zamki na historycznej ilustracji. Szczegóły tutaj.
|
|
|