CHCESZ ZMNIEJSZYĆ CZCIONKĘ KLIKNIJ TUTAJ


STRONA GŁÓWNA

MINIGALERIA

MAPKI

KSIĘGA GOŚCI

DOPISZ SIĘ

KONTAKT
BAGNO

BARANÓW SANDOMIERSKI

BARCIANY

BARDO ŚLĄSKIE

BĄKOWA GÓRA

BESIEKIERY

BĘDZIN

BIERUTÓW

BIESTRZYKÓW

BISKUPIN

BOBOLICE

BODZENTYN

BOLKÓW

BORYSŁAWICE ZAMKOWE

BROCHÓW

BRODNICA

BRZEG

BYDLIN

BYSTRZYCA KŁODZKA

CHĘCINY

CHOJNICA

CHOJNIK

CIECHANÓW

CIESZÓW

CZARNY BÓR

CZERNA

CZERNINA

CZERSK

CZĘSTOCHOWA

CZOCHA

DĄBRÓWNO

DOBKÓW

DRZEWICA

DZIAŁDOWO

DZIERZGOŃ

GDAŃSK

GIŻYCKO

GŁOGÓW

GNIEW

GNIEWOSZÓW Z.SZCZERBA

GOLUB-DOBRZYŃ

GOŁAŃCZ

GOŁUCHÓW

GOŚCISZÓW

GÓRA

GRODZIEC

GRÓDEK

GRUDZIĄDZ

GRZĘDY

GRZMIĄCA z.ROGOWIEC

INOWŁÓDZ

JANOWICE WIELKIE z.BOLCZÓW

JANOWIEC

JAWOR

JEZIORO GÓRECKIE

KAMIENIEC ZĄBKOWICKI

KARPNIKI

KAZIMIERZ DOLNY

KĘTRZYN

KĘTRZYN - KOŚCIÓŁ

KIELCE

KLICZKÓW

KŁODZKO

KOŁO

KONARY

KONIN-GOSŁAWICE

KORZKIEW

KOWALEWO POMORSKIE

KOŹMIN WLKP.

KÓRNIK

KRAKÓW

KRAPKOWICE

KRAPKOWICE - OTMĘT

KRĘPCEWO

KRUSZWICA

KRZYŻNA GÓRA

KRZYŻTOPÓR

KSIĄŻ WIELKI

KUROZWĘKI

KWIDZYN

LEGNICA

LIDZBARK WARMIŃSKI

LIPA

LUBIN

LUTOMIERSK

ŁAGÓW

ŁĘCZYCA

ŁOWICZ

MAJKOWICE

MALBORK

MAŁA NIESZAWKA

MIĘDZYLESIE

MIĘDZYRZECZ

MIRÓW

MOKRSKO

MSTÓW

MYŚLENICE

NAMYSŁÓW

NIDZICA

NIEPOŁOMICE

OGRODZIENIEC (PODZAMCZE)

OJCÓW

OLEŚNICA

OLSZTYN (JURA)

OLSZTYN (WARMIA)

OLSZTYNEK

OŁAWA

OŁDRZYCHOWICE KŁODZKIE

OPOCZNO

OPOLE GÓRKA

OPOLE OSTRÓWEK

OPORÓW

OSSOLIN

OSTRĘŻNIK

OSTRÓDA

OSTRÓW LEDNICKI

OTMUCHÓW

PABIANICE

PASTUCHÓW

PIESKOWA SKAŁA

PIOTRKÓW TRYBUNALSKI

PIOTRKÓW-BYKI

PIOTROWICE ŚWIDNICKIE

PŁAKOWICE

PŁOCK

PŁONINA

PŁOTY

PODZAMCZE z.OGRODZIENIEC

PODZAMCZE PIEKOSZOWSKIE

POKRZYWNO

POŁCZYN-ZDRÓJ

POZNAŃ z.PRZEMYSŁAWA

POZNAŃ z.CESARSKI

PRABUTY

PROCHOWICE

PROSZÓWKA z.GRYF

PRZEWODZISZOWICE

PYZDRY

RABSZTYN

RADLIN

RADŁÓWKA

RADOM

RADZIKI DUŻE

RADZYŃ CHEŁMIŃSKI

RAJSKO

RAKOWICE WIELKIE

RATNO DOLNE

RAWA MAZOWIECKA

RESKO

ROGÓW OPOLSKI

RYBNICA

RYBNICA LEŚNA

RYCZÓW

RYDZYNA

RZĄSINY

SANDOMIERZ

SIEDLĘCIN

SIEDLISKO

SIERADZ

SIEWIERZ

SMOLEŃ

SOBKÓW

SOBOTA

SOCHACZEW

SOSNOWIEC

SREBRNA GÓRA

STARA KAMIENICA

STARE DRAWSKO

SULEJÓW

SZAMOTUŁY

SZCZECIN

SZTUM

SZYDŁÓW

SZYMBARK

ŚWIDWIN

ŚWIEBODZIN

ŚWIECIE n.WISŁĄ

ŚWIECIE k.LEŚNEJ

ŚWINY

TORUŃ

TORUŃ z.DYBÓW

TUCZNO

TYNIEC

UDÓRZ

UJAZD k.TOMASZOWA

UJAZD KRZYŻTOPÓR

UNIEJÓW

URAZ

WAŁBRZYCH z.KSIĄŻ

WAŁBRZYCH z.STARY KSIĄŻ

WAŁBRZYCH z.NOWY DWÓR

WARSZAWA z.KRÓLEWSKI

WARSZAWA z.UJAZDOWSKI

WĄBRZEŹNO

WENECJA

WĘGORZEWO

WIELICZKA

WIELKA WIEŚ

WIERZBNA

WITKÓW

WLEŃ

WOJNOWICE

WOJSŁAWICE

WROCŁAW

WROCŁAW LEŚNICA

WYSZYNA

ZAGÓRZE ŚLĄSKIE

ZĄBKOWICE ŚLĄSKIE

ZBĄSZYŃ

ZŁOTORIA k.TORUNIA

ŹRÓDŁA

ŻAGAŃ

ŻARY

ŻELAZNO

ŻMIGRÓD


IMG BORDER=1 style=

MALBORK - WIDOK OD POŁUDNIWEGO WSCHODU NA ZAMEK WYSOKI



udowę największego na świecie gotyckiego zamku, z uwagi na budulec zwanego także przewrotnie największą kupą błota, rozpoczęto ok. 1274 roku z inicjatywy komtura dzierzgońskiego Hermanna Schoenberga i mistrza krajowego Teodoryka Gatirslebe. Warownia, która otrzymała nazwę Sanct Marienburch, tj. Zamek św. Marii, już w swoim początkowym założeniu miała być jedną z najwspanialszych, jakie widziała ówczesna Europa, godnie realizując funkcję siedziby mistrza krajowego Prus, błąkającego się dotąd po innych, mniejszych ośrodkach jak Zantyr i Starogród. Nową siedzibę konwentu ulokowano w miejscu z natury obronnym, otoczonym z trzech stron wodami Nogatu, potoku Poggengrabben oraz bagnami podmokłych Żuław. Pierwszy etap budowy poprzedzały czynności przygotowawcze: uformowano właściwy kształt wzniesienia, zorganizowano odpowiednie zaplecze, wytyczono przebieg lini murów, a przede wszystkim doprowadzono kanałami wodę z pobliskiego jeziora Dąbrówka, która nawadniać miała fosy, a także stanowić źródło pitne dla miasta i przyszłego zamku. Jeszcze przed 1280 wzniesiono skrzydło północne domu konwentualnego, zwanego później zamkiem wysokim. W międzyczasie na parterze nieukończonego budynku zamieszkał wraz z częścią konwentu komtur Heinrich von Winlowe sprawujący nadzór nad całością prac budowlanych. Zapewne około roku 1300 gotowe było zachodnie skrzydło zamku, mniej więcej wtedy też powstała wysunięta w stronę rzeki wieża sanitarna - dansker oraz otaczający klasztor mur obronny, tworzący międzymurze, pełniące w przyszłości funkcję nekropolii dla braci zakonnych, terenów rekreacyjnych i składu amunicji. Na północ od zamku wysokiego utworzono gospodarcze przedzamcze, które z czasem ewoluowało w zamek średni.


IMG BORDER=1 style=

ZAMEK WYSOKI OD WSCHODU - NA PIERWSZYM PLANIE WSCHODNI ZESPÓŁ BRAMNY




KRZYŻACY

Zakon Szpitala Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, w oryginale Orden Brüder vom Deutschen Haus Sankt Mariens in Jerusalem, czyli potocznie Krzyżacy, należał do jednego z trzech największych - obok joannitów i templariuszy - zakonów rycerskich, które powstały na fali krucjat w XII wieku. Pierwotnie było to nieformalne stowarzyszenie, które miało się opiekować rannymi i chorymi Niemcami, co było podyktowane faktem, że wcześniej powstałe zakony templariuszy i joannitów, mimo że powinny sprawować opiekę nad wszystkimi krzyżowcami, w pierwszej kolejności troszczyły się o swoich krajan. Swoją działalność opierali na przekonaniu, że stanowią kontynuację wielkiego dzieła rozpoczętego przez Archanioła Michała, który na czele wojsk anielskich zwyciężył szatana. Tak zwaną świętą wojnę usprawiedliwiano tym, że poganie są wcielonym złem, sługami diabła. W swej istocie więc nie są ludźmi, zatem nie dotyczy ich nauka o postępowaniu wobec bliźnich, tak jak nie stosuje się jej do rzeczy, demonów i bestii.


Ruina zamku Montfort w dzisiejszym Izraelu
- siedziba wielkiego mistrza w latach 1229-71

W związku z pogarszającą się sytuacją krzyżowców na Bliskim Wschodzie 4. wielki mistrz Herman von Salza, wykorzystując wpływy u papieża i cesarzy, postarał się o przeniesienie głównej siedziby Zakonu z Palestyny do Europy. W roku 1212 otrzymał on od króla Węgier ziemię w Siedmiogrodzie, jednak wkrótce po tym nadaniu podjął próbę wyłamania się spod zależności lennej od króla i przekazania dzierżawionych dóbr papiestwu, co spotkało się ze zdecydowaną reakcją mądrego władcy i skończyło wygnaniem Krzyżaków oraz konfiskatą ich zamków. Drugie podejście w kierunku organizacji własnego państwa było już trafione: w zamian za obietnicę obrony granic Mazowsza przed pogańskimi Prusami Zakon otrzymał domeny w ziemi chełmińskiej, a niedługo potem przywilej cesarski traktujący o tym, że wszelkie ziemie, jakie rycerze wydrą poganom, przejdą na ich własność. Krzyżacy szybko przystąpili do działania: zajęcie Prus zajęło im 50 lat, podczas których prowadząc brutalną akcję militarną stosowali metody skutkujące niemal całkowitym wyniszczeniem ludności pruskiej. Przy wielkiej pomocy chrześcijańskiej Europy na przełomie XIII i XIV wieku Zakon Krzyżacki rozwinął się w jedną z czołowych potęg gospodarczych Średniowiecza.




IMG BORDER=1 style=

PANORAMA ZAMKU WYSOKIEGO OD STRONY ZACHODNIEJ


schyłku XIII stulecia na południu Europy zaczęła narastać nieprzychylna atmosfera wokół zakonów krzyżowych, spowodowana ich nadmiernym bogactwem oraz coraz poważniejszymi wypaczeniami pierwotnych idei, dla których zostały powołane. Aby uniknąć okrutnego losu templariuszy, jaki dwa lata wcześniej zgotował im król Francji Filip Piękny, a także by zapewnić sobie dalsze możliwości rozwoju 14 września 1309 wielki mistrz Siegfried von Feuchtwangen oficjalnie przeniósł stolicę Państwa Zakonnego z Wenecji do Malborka. Spowodowało to konieczność nowych inwestycji, gdyż istniejący zamek był zbyt mały wobec przewidzianych dla niego funkcji. Rozbudowano go więc o skrzydło południowe, a następnie wschodnie, umieszczając w nich dormitoria dla zakonników, refektarz i świetlicę konwentu. Zasadniczych modyfikacji dokonano w latach 1331-35 za rządów wielkiego mistrza Luthera von Braunschweiga. Zmianie uległa wówczas sylweta budowli, a także wewnętrzny podział pomieszczeń klasztornych. Powiększono skrzydło północne, w którym dotychczas mieściła się kaplica, a na jej miejscu utworzono dwukondygnacyjną część sakralną z kościołem NMP i umieszczoną pod nim kaplicą św. Anny z nekropolią wielkich mistrzów. Od wschodu kościół zamknięto wieloboczną ścianą z ustawioną w centralnej blendzie ośmiometrową figurą Marii z Dzieciątkiem na ręku. W tym samym czasie powiększono i podwyższono wieżę dzwonniczą. Równocześnie w miejscu przedzamcza rozpoczęto wznoszenie zamku średniego z rezydencją, przekształconą pod koniec XIV wieku przez Konrada von Rotenstein oraz Konrada von Jungingena w reprezentacyjny Pałac Wielkich Mistrzów. Wcześniej, bo zapewne jeszcze w latach 40-ych powstał mur obwodowy, który połączył zamek średni z wysokim, natomiast na północ od zespołu budynków, na terasie zalewowej Nogatu założono nowe przedzamcze.


IMG BORDER=1 style=

PIĘKNA POCZTÓWKA Z 1900 ROKU




PAŃSTWO ZAKONNE

Państwo zorganizowane przez Krzyżaków w podbitych Prusach było tworem wyjątkowym. Oparte na ścisłej regule zakonnej, osiągnęło niezwykle wysoki, nie spotykany w średniowiecznej Europie stopień karności oraz sprawności organizacyjnej. Zcentralizowana struktura zostawiała jednak wystarczająco dużo władzy mistrzom krajowym i komturom, którzy sprawowali na podległych Zakonowi ziemiach funkcje wojskowe, sądowe czy administracyjne. W siedzibie komtura - dowódcy wyższej jednostki administracyjnej - którą z reguły stanowił warowny zamek, mieścił się konwent złożony z co najmniej 12 rycerzy i 6 kapłanów (choć w praktyce istniały znaczne odstępstwa od tej zasady), przy czym prawie każdy z braci rycerzy sprawował jakiś urząd gospodarczy, gdyż głównym ich celem była eksploatacja ludności podbitej. Ponadto liczne baliwaty i komandorie rozsiane szeroko poza granicami właściwego państwa zakonnego stanowiły imponujące zaplecze ułatwiające mobilizację sił i środków wspierających pruską centralę. Te okoliczności sprawiły, że Zakon Krzyżacki - pomimo że władał na terytorium dość słabo zaludnionym - dysponował wielkim potencjałem ekonomicznym i militarnym. Występował przy tym w glorii obrońcy i krzewiciela chrześcijaństwa, co gwarantowało mu materialne i moralne poparcie ze strony papieża i łacińskiej Europy.


Społeczność zakonna składała się z braci rycerzy, braci kapłanów oraz braci służebnych. Bracia rycerze sprawowali władzę i tworzyli kastę wyższą, byli jednocześnie mnichami i wojownikami i niemal bez wyjątku wszyscy pochodzili z niemieckich rodzin szlacheckich. Nosili oni białe sukienne płaszcze z czarnym krzyżem na lewym ramieniu i długie tuniki z krzyżem na piersiach, choć na co dzień nierzadko ubierali się w stroje świeckie. W okresie rozkwitu Zakonu liczba braci rycerzy w całym państwie nie przekraczała 2 tysięcy. Drugą kategorię wśród Krzyżaków stanowili bracia kapłani. Nie musieli oni mieć niemieckiego ani szlacheckiego pochodzenia, a ich zadaniem było sprawowanie obowiązków liturgicznych i opieki duchowej nad rycerzami oraz resztą załogi. Niżej w hierarchii stali wywodzący się najczęściej z plebsu bracia służebni, pełniący posługi wojskowe i gospodarcze. Warto tu wsponieć, iż w szeregach krzyżackich występowały też siostry zakonne, które zajmowały się najczęściej pracami służebnymi w folwarkach i miejskich szpitalach.

Na czele zakonu stał wielki mistrz, który był wybierany przez kapitułę generalną na okres dożywotni. Jego władza była niemal absolutna, choć w pewnych kwestiach politycznych, takich jak rozpoczęcie wojny czy podpisywanie układów musiał on uzyskać zgodę kapituły. Członkowie kapituły rekrutowali się z ogółu rycerzy, nie byli oni jednak demokratycznie wybierani, lecz powoływała ich do swojego składu sama kapituła, w miarę powstawania w niej wakatu, zwykle na skutek śmierci jednego z członków. Kapituła wybierała dygnitarzy, którzy pełnili funkcję rządu zakonu. W jego skład wchodzili:
- wielki komtur - minister gospodarki i spraw wewnętrznych, zastępca Wielkiego Mistrza; funkcję tę piastował komtur malborski
- wielki marszałek - minister wojny; funkcję tę piastował komtur królewiecki
- wielki szpitalnik - minister dyplomacji; funkcję tę piastował komtur elbląski
- wielki skarbnik - zajmujący się finansami zakonu
- wielki szatny - odpowiedzialny za handel, odzież oraz uzbrojenie; funkcję tę piastował komtur dzierzgoński.
Na samym dole hierarchii stali niewolnicy pochodzący z ludności podbitej lub porywani w trakcie wojen. Wykonywali oni zazwyczaj najgorsze prace komunalne i budowlane.




IMG BORDER=1 style=

PANORAMA ZAMKU OD STRONY NOGATU NA POCZTÓWCE Z 1904 ROKU


ierwsze w historii warowni oblężenie Malborka nastąpiło po przegranej przez Zakon bitwie grunwaldzkiej. Załoga twierdzy była zupełnie nieprzygotowana na taki rozwój wydarzeń, znaczna jej część zresztą pojechała na wojnę, podobnie jak potężne bombardy, które wielki mistrz Ulrich von Jungingen kazał wywieźć pod Kurzętnik. Kiedy rankiem 16 lipca pierwszy posłaniec, notabene Polak na usługach Zakonu, Piotr Świnka przyniósł fatalną wiadomość spod Grunwaldu, nikt nie chciał mu wierzyć. Kiedy jednak przybywali następni, wśród pozostawionych w Malborku braci wybuchła panika: Rozbiegli się jak obłąkani po domach, salach i izbach i wiele dni oraz nocy spędzili na lamentach, smutkach i skargach. Nastąpił chaos, tym bardziej, że najwyższy rangą pozostały przy życiu dostojnik państwowy - wielki szpitalnik i komtur Elbląga Werner von Tettingen, zhańbiony ucieczką z pola bitwy psychicznie się załamał i nie był w stanie przejąć kontroli nad wojskiem. 18 lipca przybył na zamek malborski energiczny komtur Świecia Henryk von Plauen, organizując mały zamach stanu i ogłaszając się namiestnikiem z pełną władzą do czasu zakończenia wojny i wyboru nowego mistrza. Dzień później do Malborka zjechały przysłane przez Jagiełłę zwłoki Ulricha von Jungingena, wielkiego komtura Kunona von Lichtenstein i wielkiego marszałka Fryderyka von Wallenrode. Plauen zorganizował zapasy jedzenia i amunicji, podpalił miasto, sprowadzając jego mieszkańców na podzamcze, ściągnął też z Gdańska około 400 marynarzy, którzy ze swymi pancerzami i toporami bardzo się przydali, wysłał też dramatyczne w treści listy wzywające książąt i rycerstwo chrześcijańskiej Europy do udzielenia Zakonowi pomocy w walce z niewiernymi Saracenami. W dniu przybycia pod Malbork oddziałów polskich 25 lipca 1410 w zamku stał zwarty kontyngent 4000 obrońców. Pod wieczór Polacy podjęli zakończony sukcesem szturm na mury miejskie, który Jan Długosz barwnie opisał: w godzinach wieczornych doszło do walki, ponieważ wojsko królewskie usiłowało wedrzeć się do miasta Malborka, a Krzyżacy z wielką odwagą nie dopuszczali do ich wtargnięcia. Pierwszy wtargnął do miasta rycerz Jakub Kobylański, herbu Grzymała, drugi Dobiesław z Oleśnicy, herbu Dębno, a za nimi poszli inni [...]. Wspomniani dwaj rycerze Jakub i Dobiesław nie uznali za właściwe zaprzestać walki, ale też rychło po zdobyciu miasta z wyciągniętymi dzidami, z potężnym krzykiem popędzili do kościoła w pobliże murów, zamierzając zdobyć zamek. [...] Kiedy wszyscy wrogowie, którzy strzegli zamku, ze strachu i nadmiernego smutku, poddając się przygnębieniu tak, jakby już został zdobyty, rozbiegli się po ogrodach, Polacy zmarnowali drugą sposobność rozsądnego pokierowania tą sprawą i zdobycia zamku Malborka, gdy los Krzyżaków tak się układał.


IMG BORDER=1 style=

PANORAMA Z OBIEGU 1907




JAK ZGINĄŁ ULRICH VON JUNGINGEN?

Odnalezione wczesnym ranem drugiego dnia po bitwie zwłoki Ulricha von Jungingena nosiły ślady dwóch ran zadanych ostrym narzędziem. Jedna znajdowała się na piersi, druga zaś na czole. Jeszcze do niedawna uczono nas, że wielkiego mistrza zabił przypadkiem jakiś prosty chłop, co zgodnie podtrzymywali i Sienkiewicz, i Matejko, i propaganda PRL-u. Wszystkich ich łączył jeden argument: wierzyli oni bowiem, że w ostatniej fazie bitwy Polacy rzucili do boju składające się z polskich chłopów rezerwy piechoty. Tymczasem bitwa grunwaldzka była typowym średniowiecznym bojem rycerskim, w którym chłopi właściwie udziału nie brali, a najprawdopodobniej cała polska armia składała się tylko z jazdy, czyli rycerzy kopijników i osłaniających ich strzelców.

Tak więc niemal pewne jest, że Ulrich von Jungingen został zabity przez polskiego rycerza, drogą dedukcji można nawet wytypować którego. Zapewne chodzi o Mszczuja ze Skrzynna - to właśnie jego giermek Jurga zbierając łupy podczas nocnej wyprawy hien cmentarnych na pobojowisko, znalazł na martwym Krzyżaku cenny, złoty relikwiarz-pektorał i szybko oddał go swemu panu. Po odszukaniu ciało von Jungingena odesłano do Malborka, zgodnie ze zwyczajem jednak zwycięzca mógł zatrzymać jego tunikę, która trafiła potem do kościoła w Kijach i służyła tam księżom jako ornat. Kościół ten założony został przez Włostowiców, protoplastów rodu Łabędziów, do którego to rodu należał właśnie Mszczuj ze Skrzynna. Jest więc całkiem prawdopodobne, że to on ofiarował kościołowi pruską tunikę, on więc zgodnie z naszymi dociekaniami mógł zabić Krzyżaka.




IMG BORDER=1 style=

ELEWACJA WSCHODNIA ZAMKU WYSOKIEGO, NA PIERWSZYM PLANIE ODBUDOWANY KOŚCIÓŁ NMP


o pierwszych próbach szturmu na zamek Jagiełło zmienił taktykę walki rezygnując ze spontanicznego ataku na mury, który ze względu na znakomite zabezpieczenia mógł skończyć się dla Polaków klęską. Zdecydował się na otoczenie zamku pozycjami ogniowymi i długotrwały ostrzał, co miało załamać psychicznie wroga pod wpływem presji kul. Największa koncentracja sił znajdowała się tuż za Nogatem i skierowana była przede wszystkim na zamek średni, a w szczególności Refektarz Letni. Wtedy też wydarzył się incydent, który przy kapce szczęścia mógł odmienić losy wojny. Rzekomo na podstawie informacji przekazanych przez przychylnych Polakom obrońców zamku na temat miejsca oraz terminu narady krzyżackich dostojników przygotowano na nich zamach: starannie wycelowana i wystrzelona z bombardy kula przebiła okno w Refektarzu, przeleciała nad głowami obradujących dostojników, minęła o centymetry centralny filar podtrzymujący sklepienie i odbijając się od posadzki uderzyła w przeciwległą ścianę, tuż nad kominkiem. 15 sierpnia Henryk von Plauen zaproponował krótki rozejm i wstępne negocjacje pokojowe - nie przyniosły one jednak oczekiwanych rezultatów i ostrzał wznowiono. Słabł on jednak z dnia na dzień, co zachęciło oswojonych z nową sytuacją Krzyżaków do zbrojnych wycieczek poza mury twierdzy, zakończonych zniszczeniem pewnej części artylerii wroga, a nawet ujęciem jednego z dowódców chorągwi wieluńskiej. Zakonny kronikarz zanotował: A więc stał król przed zamkiem malborskim z wielką potęgą, a im dłużej stał tu, tym mniej udawało mu się zdziałać, a Ci na zamku z łaski Pana wzmacniali się i czynili jego wojsku wielkie szkody i ranili i zabijali mu bardzo wielu ludzi, tak że on w bitwie nie stracił tylu ludzi, co przed zamkiem. Oblężeni urządzali wypady przed zamek i atakowali siłę środek wojska, czyniąc wielkie szkody. Zwłaszcza marynarze, gdy robili wycieczki, trzeba było bardzo wiele trudu i odwagi by ich zmusić do powrotu do zamku. Tak dzielnie zabijali i tak mężnie walczyli, że król mówił swoim, iż zamieniamy się rolami.


IMG BORDER=1 style=

DZIEDZINIEC ZAMKU ŚREDNIEGO




O ZDRADZIE I SZCZEGÓLNEJ KARZE BOSKIEJ DLA ZDRAJCY

Na zamku w Malborku mieli bracia pewnego sługę, któremu bardzo dowierzali z uwagi na jego szlachetne pochodzenie. On jednak żywił ukrytą zawiść do braci i pragnął się na nich pomścić. Król polski miał zaś pewnego puszkarza niemieckiej nacji ze Znojma na Morawach, z którym ów zdrajca wszedł w konszachty podczas poselstwa do króla. Zdrajca miał dać mu znak czerwonym kapeluszem, gdzie tamten miałby wystrzelić, tak aby zabić najlepszych z braci oraz ich sługi. Następnego dnia Polacy wznieśli potężną basteję koło mostu na Nogacie przed Malborkiem, w której zasadził się ów puszkarz i czekał na znak czerwonego kapelusza. I zdarzyło się, iż zebrali się bracia i najlepsi mężowie na naradzie porannej w refektarzu wielkiego mistrza. Owa zaiste godna cesarza sala jest na 35 stóp długa i na tyle szeroka, a sklepienie owej sali opiera się pośrodku na jednej wysmukłej kolumnie.

Kiedy więc wszyscy panowie zakonni się tam zebrali radzili, przyszedł ów zdrajca i wystawił czerwony kapelusz w oknie, dokładnie nad kolumną i uszedł czym prędzej. Kiedy zaś bracia naradzali się, wypalił ów puszkarz i chybił o trzy palce obok kolumny, kula zaś utkwiła w ścianie komina. Porwali się natychmiast bracia, lecz zdrajca, któremu tak ufali, zdołał już zbiec. Kamienną kulę zaś wmurowano w mur, a o zdarzeniu tym piszą tak:

Kiedy liczono rok tysiąc czterechsetny i dziesiąty
Mówię to wszystkim zaprawdę
Ów kamień został wystrzelony w tę ścianę
I winien tu zostać na wieczną rzeczy pamiątkę

Szymon Grunau: Kronika Pruska, 1. poł. XVIw.




IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

PRZEJAZD BRAMNY NA ZAMEK WYSOKI (PO LEWEJ) I ZAMEK ŚREDNI, POCZTÓWKI Z LAT 20. XX WIEKU


omimo horrendalnie trudnej sytuacji zaopatrzeniowej oblężonych, którzy zmuszeni byli żywić się parzoną pszenicą, a tym samym oczywistego spadku ich morale, zapał polskiego rycerstwa zdecydowanie osłabł. Szczególnie po tym, jak zniecierpliwiony brakiem sukcesów książę Witold spakował własne oddziały i wyjechał na Litwę. W ślad za nim opuścili króla książęta mazowieccy oraz niektórzy panowie polscy z Andrzejem Tęczyńskim na czele. Ostatecznie Jagiełło odstąpił od oblężenia 19 września 1410, za co nieprzychylny mu Długosz strasznie się później nad nim znęcał: Król nie usłuchawszy zbawiennych i zdrowych rad rycerzy oraz obywateli pruskich, zwinąć kazał obozy, porzucił oblężenie i z miejsca chwały, podobniejszym raczej do zwyciężonego aniżeli do zwycięzcy, ruszył do Polski z powrotem. Miał kronikarz chyba trochę racji, bowiem sam Henryk von Plauen podczas spotkania z Jagiełłą 8 grudnia 1410 na zamku w Raciążku uczciwie przyznał: Zdarzały Ci się królu, los przychylny po trzykroć najszczęśliwszą porę, w której mogłeś nasz zamek malborski z łatwością zdobyć i kraje zakonu krzyżackiego opanować, ale nie umialeś ze sposobności skorzystać. Wpierw, kiedy Ulricha i wszystkie jego wojska zwyciężyłeś i zniosłeś prawie do szczętu, bo gdybyś był zaraz poddał niezawodnie, małą bowiem i nader słabą miał załogę. Drugi raz po wzięciu miasta, gdybyś był niebawem uderzył na zamek, bowiem przez wyłom między Wisłą a zamkiem zrobiony, którego w trwodze i zamieszaniu naprawić nie pospieszyliśmy, mogło wojsko twoje wedrzeć się do zamku. A trzeci raz [...] gdybyś tylko do dni piętnastu przedłużył swoje oblężenie, tak bowiem byliśmy ściśnieni niedostatkiem oraz głodem, że na cały lud strzegący zamku mieliśmy już tylko dwa barany i trzy połetki słoniny. Zabrakło przy tym i chleba i z tej przyczyny panować zaczęła biegunka. Zgoła nie mogliśmy już dłużej trzymać oblężenia, gdybyś ty przy nich chciał wytrwać. Naszego króla stać było wtedy tylko na taką oto ripostę: Nic nie może stać się bez woli Boga, który wszystkim opatrznie rządzi.


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

KOLOROWE POCZTÓWKI Z LAT 30. XX WIEKU: PO LEWEJ ANTYPOLSKA KARTKA PROPAGANDOWA NAWOŁUJĄCA DO
WSPIERANIA SZKÓŁ NIEMIECKICH ZNAJDUJĄCYCH SIĘ NA TERENIE POLSKI, PO PRAWEJ WEJŚCIE DO WIEŻY


od murami Malborka Polacy stanęli ponownie wiosną 1454 roku. Nie były to jednak jakieś wielkie oddziały, raczej słaba i kiepsko wyposażona zbieranina wojsk polskich, związkowych oraz mieszczan gdańskich, dowodzona przez Ścibora Bażyńskiego. Początkowe próby zajęcia warowni poprzez zaskoczenie nie powiodły się, w związku z czym zdecydowano się na kosztowne oblężenie i tak 29 marca gdańszczanie rozpoczęli ostrzał, charakteryzujący się wielką nieudolnością i brakiem koordynacji. Na zamku stało 3000 załogi z dowodzącym w osobie komtura elbląskiego i wielkiego szpitalnika Henryka Reuss von Plauen (zbieżność nazwisk z wielkim mistrzem zakonu z okresu 1410-13 przypadkowa), która - by uniemożliwić oblegającym odcięcie od dostaw żywności - postanowiła przejść do działań zaczepnych i już dwa dni później, w prima aprilis urządziła gdańszczanom poranną rzeź przy nikłych stratach własnych. Po przybyciu króla Kazimierza Jagiellończyka do Prus w rejon Malborka przysłano dodatkowe siły w liczbie około 3000 zbrojnych, wciąż jednak brakowało sposobu na sukces. Uradzono więc, że wobec nieszczelnego pierścienia wokół miasta należy spalić most - główny kanał jego zaopatrzenia. Polacy jak to Polacy, przystąpili do akcji tak nieumiejętnie, że zanim puszczone przez nich wypełnione ładunkiem palącej się smoły łodzie (od nich zająć się miał most) dotarły do celu, zatrzymane zostały przez miejskich rybaków. Próba druga okazała się bardziej skuteczna, ktoś jednak źle wyliczył i łódki nie czyniąc żadnej szkody przepłynęły pod przęsłami. Za trzecim razem Krzyżacy postawili na rzece zaporę z pali i tym sposobem most ocalili. Nieporadność wojsk przeciwnika prowokowała ich do działań zaczepnych, tymczasem w obozach pod Malborkiem było coraz mniej ludzi, brakowało sprzętu, szerzyła się dezercja. Ostatecznie nieudaną kampanię zwinięto 20 września 1454, a bezpośredni impuls dała wieść o przegranej polskiego oręża w bitwie pod Chojnicami. Wojska związkowe w panice opuściły obóz, zaś siły królewskie udały się do ziemi chełmińskiej.


IMG BORDER=1 style=

OBLĘŻENIE MALBORKA PRZEZ GDAŃSZCZAN, ZAGINIONY OBRAZ Z 2. POŁOWY XV WIEKU




IDEALIŚCI

Podczas działań wojennych 1454-66 wielokrotnie zdarzały się przypadki zdrady lub przejścia na stronę wroga pod wpływem perswazji sakiewki lub innych, dalekich od rycerskiego etosu pobudek. Spektakularną była zdrada niemieckiego zaciężnego w służbie Gdańska Hansa Hohenstein, który w listopadzie 1454 opuścił obóz gdański i wraz ze swoim oddziałem udał się prosto do Malborka, gdzie został przyjęty z radością i gdzie zawarł kontrakt na pół roku. Strata była tym większa, że Hohenstein doskonale znał trudną sytuację sił związkowych stacjonujących pod Wielbarkiem i niewątpliwie wykorzystał owe informacje, aby wzmocnić morale wojsk krzyżackich. Ale i zdarzały się sytuacje odwrotne, w tym jedyny chyba taki przypadek, gdy na stronę polską przeszedł Krzyżak. Był nim wójt Rogoźna Eglaf v. Rosenberg, który po przegranej batalii o zamek sztumski wraz ze swym oddziałem opowiedział się po stronie Jagiellończyka. Często próby takie kończyły się jednak tragicznie, jak choćby w przypadku krzyżackiego puszkarza Mikołaja, który przekupiony przez Polaków wiosną 1454 zobowiązał się uszkodzić działa na zamku w Malborku. Jego zamiary zostały odkryte i puszkarza skazano na straszliwą śmierć przez poćwiartowanie.




IMG BORDER=0 style=

OBLĘŻENIE MALBORKA W ROKU 1460, MALOWIDŁO MARTIN SCHONINCK 1536


o, co pod presją armat nie powiodło się w 1454, całkiem sprawnie udało się załatwić trzy lata później, i to bez jednego nawet wystrzału. Beznadziejna sytuacja finansowa Zakonu Krzyżackiego spowodowała jego niewypłacalność wobec czeskich wojsk zaciężnych i przejęcie przez nich warowni. W 1456 najemny dowódca Oldrzych Czerwonka zaproponował stronie polskiej jej wykup. Po długich negocjacjach 6 kwietnia 1457 Polacy odkupili zamek od zaciężnych za ogromną wówczas kwotę 190 tysięcy złotych węgierskich. Dzień później wielki mistrz Ludwig von Erlichshausen w strasznym upokorzeniu został wyprowadzony poza jego mury, wsadzony na wóz i pod eskortą przewieziony do Chojnic. Były to ostatnie chwile Krzyżaków w Malborku.


IMG BORDER=1 style=

WIDOK PRZEDZAMCZA OD STRONY ZACHODNIEJ - FRAGMENT DRZEWORYTU ZAMIESZCZONEGO U CASPARA HENNEBERGERA




WIELCY MISTRZOWIE ZAKONU KRZYŻACKIEGO
Z SIEDZIBĄ W MALBORKU W LATACH 1309-1457

Zygfryd von Feuchtwangen (1309-1311)
Karol z Trewiru (1311-1324)
Werner von Orseln (1324-1330)
Luter, książę Brunszwiku (1331-1335)
Dytrych von Altenburg (1335-1341)
Rudolf Koenig (1342-1345)
Henryk Dusemer (1345-1351)
Winrych von Kniprode(1351-1382)
Konrad Zollner von Rotenstein (1382-1390)
Konrad von Wallenrod (1391-1393)
Konrad von Jungingen (1393-1407)
Ulrich von Jungingen (1407-1410)
Henryk von Plauen (1410-1413)
Michał Kuchmeister (1414-1422)
Paweł Russdorf (1422-1441)
Konrad von Erlichshausen (1441-1449)
Ludwik von Erlichshausen (1450-1457)




IMG BORDER=1 style=

PLAN ZAMKU Z KOŃCA XVII WIEKU NA PODSTAWIE SZKICÓW ERICA DAHLBERGA Z LAT 1655-60
AMUELIS LIBERI BARONIS DE PUFENDORF DE REBUS A CAROLO GUSTAVO SUECI REGE GESTIS COMMENTARIORUM 1693


a mocy traktatu toruńskiego z roku 1466 Malbork pozostał w rękach polskich, stając się stolicą województwa z urzędami prowincjalnymi i lokalnymi; stanowił też jeden z zasobniejszych arsenałów Rzeczypospolitej. Zamek wysoki przekształcono w wielki magazyn; przechowywano tu produkty żywnościowe, umieszczono gorzelnię piwa. W Pałacu Wielkich Mistrzów urządzono prywatne pokoje króla. W części zajmowanej pierwotnie przez wielkiego komtura zamieszkał starosta malborski, w skrzydle północnym była również jego kancelaria i skarbiec, a dalej biura i mieszkanie ekonoma oraz burgrabiego. W reprezentacyjnym Wielkim Refektarzu organizowano imprezy na czas wizyt króla, tam też czasem starostowie obiadowali wraz z całą załogą. Dla potrzeb wojennych adaptowano przedzamcze - magazynowano na nim działa i kule armatnie, także beczki z prochem i saletrą. Fortyfikacje Malborka, ubezpieczane przez stałą załogę w liczbie dwustu żołnierzy, przez bardzo długi czas uchodziły za niemożliwe do zdobycia. Sztuki tej dokonali dopiero Szwedzi, którzy po zajęciu miasta dysponując wielką przewagą militarną 20 lipca 1626 szturmem zdobyli twierdzę, biorąc do niewoli jej dowódcę rotmistrza Wojciecha Pęcławskiego, za co ten został później skazany zaocznie przez polski sąd na karę śmierci i przepadek mienia. Okupanci zorganizowali w Malborku centralną bazę kwatermistrzowską swej armii, dodatkowo fortyfikując go bastionami ziemnymi i szańcami. Na czas rozejmu w 1626 Szwedzi wyszli z zamku, który przez pięć następnych lat zajmowały wojska elektora brandenburskiego. Tutaj rezydowali też komisarze państw pośredniczących w obradach zakończonych rozejmem w 1635. Po zaprzestaniu działań wojennych warownię obsadzono oddziałami hetmana Koniecpolskiego, jej stan pozostawiał już wtedy jednak wiele do życzenia, o czym świadczy fragment lustracji: [...] Blankowania po murach częścią zniesione, częścią popsowano. Mury niczym nie nakryte. Pięć wież począwszy od tej, która jest przy Ceukazie, aż do tej, którą Blothurm zowią ze Spichlerzem, wewnątrz zrujnowano [...]. Dodatkowo jeszcze w roku 1644 spłonęły dachy i krużganki zamku wysokiego. Podczas rekonstrukcji nowym krużgankom nadano formy barokowe, zaś wieżę główną zwieńczono szkaradnym hełmem z latarenką. W połowie XVII stulecia niewielką część budynków zajęli jezuici, adaptując dla swych celów wnętrza dawnej części zakonnej.


IMG BORDER=1 style=

"WIDOK PÓŁNOCNEJ STRONY ŚRODKOWEGO ZAMKU W MALBORGU", TYGODNIK ILUSTROWANY 1860




ZAKON KRZYŻACKI PO ROKU 1525

Po przegranej wojnie z Polską 1520-25, której przyczyną wybuchu była odmowa składania przez Krzyżaków hołdu lennego władcom Polski, Państwo Zakonne uległo sekularyzacji, tzn. przeszło pod władzę świecką. Dotychczasowy wielki mistrz Albert von Hohenzollern przyjął wyznanie luterańskie i jako wieczysty lennik Królestwa Polskiego stanął na czele nowego państwa - Prus Książęcych. Zakon nie został jednak rozwiązany - jego siedzibę przeniesiono do zamku Mergentheim w księstwie Wirtembergii, zmieniła się też struktura oparta odtąd na wspólnocie trzech wyznań - przy czym każdy wielki mistrz musiał być katolikiem.

Po klęsce Austrii w roku 1805 Napoleon pozostawił cały Zakon i jego ziemie do dyspozycji Habsburgów, a kilka lat później zlikwidował go w państewkach Związku Reńskiego. Wielki mistrz Antoni Wiktor Habsburg przeniósł wówczas główną siedzibę do Wiednia, wtedy też Zakon zatracił ekumeniczny charakter i stał się zgromadzeniem katolickim skupionym na działalności charytatywnej i szpitalnej, m.in. członkowie Zakonu pełnili służbę sanitarną i obsługiwali szpitale polowe w armii austriackiej. Z charakteru rycerskiego zrezygnowano w 1929, choć ostatni brat-rycerz dożył roku 1970. Zakon Niemiecki istnieje do dziś prowadząc placówki służby zdrowia, domy starców i domy dziecka. W roku 2010 należało do niego 87 braci. Siedzibą wielkiego mistrza - ks. dr Bruno Plattera - pozostaje dom zakonny w Wiedniu przy Singerstraße 7.




IMG BORDER=1 style=

ZAMEK WYSOKI W 2. POŁOWIE XIX STULECIA, CHARAKTERYSTYCZNE DLA TAMTYCH CZASÓW
DOMY MIESZKALNE WKOMPONOWANE W MUR ZACHODNI


lutym 1656 Szwedzi ponownie podeszli pod mury Malborka. Zamku broniło wówczas 1300 zbrojnych dowodzonych przez braci Wejherów. Pod presją szwedzkich dział oraz moździerzy 16 marca załoga poddała się na warunkach honorowych. Trzy lata później, w okresie od 12 czerwca do 30 września hetman Jerzy Lubomirski podejmował nieudane próby odzyskania twierdzy, która ostatecznie wróciła do Polski po podpisaniu pokoju oliwskiego w 1660. Podczas pierwszego rozbioru, we wrześniu 1772 roku do Malborka wkroczyły oddziały pruskie. Niedługo potem przystąpiono do szeroko zakrojonych prac adaptacyjnych: w zamku wysokim wyburzono gotyckie sklepienia i wprowadzając odrębne podziały wnętrz urządzono magazyny i mieszkania dla oficerów. Pałac Wielkich Mistrzów przekształcono w manufakturę tkacką, zamek średni przeobrażono w koszary, gdzie w Wielkim Refektarzu oddziały ćwiczyły musztrę i ujeżdżały konie. Pod koniec XVIII wieku zamek malborski o włos uniknął całkowitej zagłady, gdy nadradca rządowy David Gilly sporządził mający duże szanse realizacji projekt rozebrania murów celem pozyskania materiału do budowy magazynów i koszar wojskowych. Kataklizmowi zapobiegła szczęśliwie bardzo popularna w dobie Romantyzmu moda na gotyk i wszystko, co średniowieczne. Punktem zwrotnym okazało się memorandum poety Maxa von Schenkendorfa, które ukazało się w roku 1803 w jednej z berlińskich gazet. Autor protestował w nim przeciw burzeniu średniowiecznego zabytku, co spotkało się z na tyle silnym odzewem, że już rok później król pruski Fryderyk Wilhelm rozkazem gabinetowym zabronił działań na szkodę warowni. W 1816 roku powołano do życia Zarząd Odbudowy Zamku w Malborku - "Schlossbauverwaltung Marienburg", pod kierunkiem którego ruszyły prace konserwatorskie i budowlane. Pół wieku później zjednoczone pod przewodnictwem Prus Niemcy Bismarcka i Wilhelma II zaczęły oficjalnie nawiązywać do spuścizny po Zakonie Krzyżackim, traktując ją jako żywotny składnik własnej imperialistycznej ideologii, szczególnie wrogiej wobec całego świata słowiańskiego, przede wszystkim wobec Polaków. Rozpoczęto restaurację zamku jako symbolu władania i kulturotwórczej roli Germanów na słowiańskim Wschodzie, a poległego pod Grunwaldem wielkiego mistrza Ulricha von Jungingena uznano za bohatera, który padł w walce "o niemiecki byt i prawo". Punktem zwrotnym w dziejach odbudowy było powierzenie jej kierownictwa zdolnemu architektowi Konradowi Steinbrechtowi, który w latach 1882 do 1921 doprowadził do wiernej regotyzacji zamkowego założenia. Realizowane z rozmachem i niebywałą sumiennością prace finansowane były głównie z budżetu państwa, ale wzbudzały też żywe zainteresowanie cesarskiej rodziny, dla przykładu Wilhelm II wizytował ją ponad 30 razy. Część pieniędzy potrzebnych na odbudowę uzyskano również z organizowanych na ten cel loterii. Dzięki poparciu finansowemu ze strony społeczeństwa do roku 1900 zakończono prace na zamku wysokim, a w 1918 zamknięto rekonstrukcję zamku średniego. Za ostateczną datę zakończenia odbudowy przyjmuje się rok 1931.


IMG BORDER=1 style=

ZAMEK WYSOKI PRZED REGOTYZACJĄ, 2. POŁ. XIX WIEKU




STEINBRECHT

Urodzony w 1849 Konrad Steinbrecht był jednym z najwybitniejszych niemieckich konserwatorów zabytków i wieloletnim opiekunem zamku w Malborku. Po zakończeniu studiów na Wydziale Architektury Akademii Budowlanej w Berlinie wyjechał do Grecji, gdzie miał możliwość zapoznać się z pracą archeologa w trakcie badań ruin starożytnej Olimpii. W 1880 został rejencyjnym mistrzem budowlanym i rozpoczął skuteczne starania o otrzymanie stypendium z fundacji Louis-Boissoneta, która rozpisała konkurs na pracę o średniowiecznych zabytkach Torunia. W ten sposób powstała praca "Thorn im Mittelalter" - wywarła ona tak wielkie wrażenie na ministrze wyznań religijnych Gustavie von Goßlerze, że ten 29.04.1882 powierzył Steinbrechtowi kierownictwo Zarządu Odbudowy Zamku w Malborku. Jego nadzór nad odbudową zaowocował szeregiem interesujących odkryć, które pozwoliły na opracowanie precyzyjnego i niezwykle starannego programu rekonstrukcji. Po 20 latach starań, 5.06.1902 uroczyście otwarto odbudowany zamek wysoki. Pracami na zamku średnim i przedzamczu kierował do kwietnia 1921 roku, kiedy to ze względu na zły stan zdrowia przeszedł na emeryturę.
Prywatnie był człowiekiem skromnym i unikającym splendorów. Zaangażowany w dzieło życia nie przywiązywał zbytniej uwagi do wyglądu zewnętrznego - przez wiele lat nosił ten sam stary surdut i wypłowiały filcowy kapelusz, z którymi nie rozstawał się nawet podczas uroczystych wizyt dygnitarzy. Zmarł w 1923 po ostrym ataku epilepsji. Jego nagrobek w Malborku został zniszczony w latach 70-ych XX wieku.




IMG BORDER=1 style=

SZKIC STEINBRECHTA UKAZUJĄCY WYGLĄD ZAMKU PRZED REKONTRUKCJĄ, 2. POŁ. XIX WIEKU


drestaurowany zabytek pełnił w okresie międzywojennym funkcję muzeum wnętrz z bogatymi zbiorami militariów, numizmatów i ołtarzy. Można było w nim też zobaczyć oryginalną kolekcję dachówek z pałacu cesarskiego w Pekinie oraz cegły z chińskiego muru, co w tamtych czasach stanowiło nie lada atrakcję. Po dojściu nazistów do władzy w Malborku często organizowane były imprezy z udziałem wysokich funkcjonariuszy NSDAP. 1 maja 1933 roku na wieży głównej zawisła flaga trzeciej rzeszy. Siedem lat później, w Wielkim Refektarzu obyło się powitanie Banderii Prutenorum - zabranych z krakowskiego Wawelu kopii chorągwi krzyżackich. W okresie 2. wojny światowej na zamkowym dziedzińcu ślubowała otumaniona młodzież wstępująca w szeregi Hitlerjugend, przysięgali tutaj również żołnierze wyruszający na front wschodni. Po nadejściu frontu wiosną 1945 roku na zamku schroniły się niedobitki z jednostki Marienburg - dla niego oznaczało to zagładę. W wyniku intensywnego ostrzału przez sowiecką artylerię zniszczeniu uległo ok. 80 procent wschodniej części założenia: praktycznie przestał istnieć kościół pw. NMP z kaplicą św. Anny, wschodnie elewacje zamku wysokiego i średniego pokiereszowały pociski artyleryjskie, runęła wieża. Po wojnie ruinę zabezpieczono prowizorycznie w latach 1947-1950, a po pożarze dachów w 1959 rozpoczęto kolejne prace budowlane, w efekcie których do dnia dzisiejszego usunięto większość zniszczeń. W roku 1961 otwarto w Malborku muzeum, a w 1997 zamek został uroczyście wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.


IMG BORDER=1 style=

ZAMEK WYSOKI Z RUINĄ KOŚCIOŁA NMP, WIOSNA 1945




IMG BORDER=1 style=

DZIEDZINIEC ZAMKU ŚREDNIEGO - TU ZNISZCZENIA OKAZAŁY SIĘ ZNACZNIE MNIEJSZE



XIV i XV stuleciu widoczny z odległości 20 km Marienburg był największym zamkiem świata, jednym z ważniejszych miejsc na politycznej mapie średniowiecznej Europy, a zarazem żywym centrum kultury rycerskiej. Otrzymał on postać zespołu trzech odrębnych członów o różnej formie i funkcjach, usytuowanych na prawym brzegu Nogatu i połączonych w kompleks na planie zbliżonym do prostokąta o długości ok. 800 i szerokości 250 metrów. Składały się nań: klasztor rycerzy zakonnych zwany zamkiem wysokim, zamek średni pełniący rolę politycznego centrum władzy oraz gospodarcze i militarne zaplecze twierdzy, czyli przedzamcze. Całość zajmowała obszar ok. 21 ha dorównując powierzchni niektórych miast europejskich i wielokrotnie przekraczając wielkość typowej średniowiecznej warowni. Podstawowym materiałem przy budowie zamku był kamień wapienny, granit, a także wyroby ceramiczne - cegła oraz wytwarzane z gliny detale. Z granitu stawiano fundamenty i elementy szczególnie narażone na zniszczenie podczas ataku wroga o łącznej objętości około 5000 m3. Pozyskiwano go z obszaru wyżyny morenowej rozciągającej się na południe od Malborka aż do oddalonej o 20 km wsi Waplewo, podczas gdy niezbędne do produkcji wapno wybierano z okolicznych złóż, z kolei służący do wyrobu detali architektonicznych dobrej jakości kamień wapienny przywożono aż z dalekiej Gotlandii. Pozostałe materiały, tj. cegły, drewno, metale, szkło i dachówki pozyskiwano lub wytwarzano na miejscu przez lokalnych rzemieślników.


IMG BORDER=1 style=

WIDOK LOTNICZY NA ZAMEK ŚREDNI I WYSOKI, POCZTÓWKA Z LAT 30. XX WIEKU


iedzibą konwentu był zamek wysoki zbudowany na rzucie prostokąta o bokach 51x61 metrów. Najstarszą jego częścią jest skrzydło północne, które na 1. piętrze mieściło najpiękniejszy w całym Państwie Zakonnym kościół NMP - jedno z siedmiu miejsc sakralnych na zamku, a także przylegającą do niego od zachodu Salę Kapituły. Na parterze znajdowały się dormitoria braci-rycerzy oraz przeznaczona dla ważnych jeńców cela "Witold", którą legenda łączy z uwięzionym tutaj w roku 1361 księciem litewskim Kiejstutem. W przyziemiu skrzydła zachodniego funkcjonowała kuchnia, nad nią usytuowano komnatki mieszkalne dostojników zakonnych: komtura domowego, skarbnika z umieszczonym obok skarbcem i niewielką izbę kucharza. Dostawione na początku XIV stulecia skrzydła południowe i wschodnie mieściły na 1. piętrze dwa duże dormitoria, piętro 2. natomiast zagospodarowano pod obszerną, wspartą na siedmiu kolumnach salę jadalną oraz Izbę Konwentu. Wyższe kondygnacje przeznaczono na wielkie magazyny mogące pomieścić ilość żywności umożliwiającą utrzymanie załogi pod oblężeniem trwającym nawet dwa lata.


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

KRUŻGANKI 1. PIĘTRA ZAMKU WYSOKIEGO




MADONNA VON MARIENBURG

Posąg malborskiej Madonny powstał wraz z kaplicą ok. 1340 roku, przez ponad 600 lat stanowiąc koronny element dekoracyjny we wschodniej panoramie zamku i jego najważniejszy symbol. Wykonany ze sztucznego kamienia, z tyłu wtopiony w ścianę, z przodu pełnoplastyczny posąg, był wpierw polichromowany, a około 1380 wraz z wnęką obłożony mozaiką. Pokrywająca całość mozaika zajmowała powierzchnię ponad 40 metrów kwadratowych. Stworzyli ją przypuszczalnie mistrzowie włoscy, autorzy m.in. mozaik w Kwidzynie i praskiej katedrze św. Wita. Składający się z ceramiki, szkła i pokrytych złotem kostek wzór, oraz niespotykana skala rzeźby sprawiały, że figura świecąca odbitym światłem słonecznym była widoczna z odległości wielu kilometrów.
Posąg Madonny przetrwał 600 lat, w czasie których przeszedł kilka renowacji. Weneccy artyści dwukrotnie restaurowali fragmenty mozaiki: po raz pierwszy około roku 1820, a następnie w 1870. Po 1903 roku odtworzono uszkodzoną dłoń Madonny i przeprowadzono konserwację politury. Wielokrotnie uwieczniany na licznych fotografiach i obrazach posąg przetrwał do czasów II wojny światowej, kiedy to w 1945 roku został całkowicie zniszczony podczas ostrzału zamku przez Armię Czerwoną. Ocalałe fragmenty figury i pokrywających ją kostek są dziś eksponowane na wystawach Muzeum Zamkowego.




IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

WIDOK Z KRUŻGANKÓW NA KONDYGNACJĘ SPICHRZOWĄ ZAMKU WYSOKIEGO ORAZ NA WIEŻĘ GŁÓWNĄ


a zamek wysoki prowadził umieszczony w pn.zach. narożniku ufortyfikowany zespół bramny z drewnianym zwodzonym mostem, stanowiący granicę pomiędzy światem krzyżackich dostojników a światem ludzi świeckich. Na co dzień wrota i elementy zwodzone mostu były zamknięte - wrotni otwierali je tylko po usłyszeniu aktualnego hasła. Dominantę części zakonnej stanowiła 66-metrowa wieża pełniąca pierwotnie rolę dzwonnicy kościelnej, a po nadbudowie wykorzystywana jako dodatkowy element umocnień i punkt sygnalizacyjny umożliwiający przy pomocy określonych znaków szybkie przesyłanie wiadomości pomiędzy sąsiednimi warowniami. Od północy wzniesiono wieżę kleszą flankującą podejście do zamku wysokiego i bramy. Górowała ona nad zamkiem średnim zapewniając załodze dobrą pozycję ogniową względem ewentualnych napastników. Podobną funkcję od strony zachodniej pełnił wysunięty poza linię muru zewnętrznego dansker (gdanisko) połączony z gmachem głównym za pośrednictwem wspartego na potężnych arkadach krytego ganku. Stamtąd kontrolowany był wjazd na obszar Starego Miasta, tam też znajdowała się główna ubikacja konwentu. Część klasztorna otoczona byłą podwójnym murem i fosą. Funkcjonalnie wykorzystano przestrzeń międzymurza: we wschodniej części umieszczono cmentarz braci zakonnych, zaś od południa rosły prywatne ogrody wielkiego mistrza. Charakter rekreacyjny miał też odcinek zachodni z taką różnicą, że wejść do niego mógł każdy z braci.


ZAMEK WYSOKI, PLAN PARTERU:
1. SZYJA BRAMNA, 2. KUCHNIA, 3. POMIESZCZENIA SKRZYDŁA POŁUDNIOWEGO I WSCHODNIEGO (NA WYŻSZYCH KONDYGNACJACH
DORMITORIA), 4. DORMITORIUM, 5. CELA WITOLD, 6. KOŚCIÓŁ NMP, 7. WIEŻA KLESZA, 8. TARAS WSCHODNI, 9. TARAS POŁUDNIOWY,
10. TARAS ZACHODNI, 11. DANSKER, 12. MŁYN


a północ od zamku konwentualnego początkowo ulokowano podzamcze, które w XIV stuleciu przekształcono w pełniący rolę politycznego centrum władzy, dyplomacji i zabawy zamek średni. Było to założenie trójskrzydłowe, gdzie najbardziej prestiżowe zadania realizowało skrzydło zachodnie z Wielkim Refektarzem i charakteryzującym się bardzo śmiałą formą Pałacem Wielkich Mistrzów. Wielki Refektarz był największą salą zamku i jednocześnie najwspanialszym i najobszerniejszym wnętrzem gotyckim o tej funkcji w Środkowej Europie. Mógł on pomieścić 400 osób i swoim ogromem, a także bogatym wystrojem stanowił ważny element psychologiczny w polityce zagranicznej Zakonu. Przykryty sklepieniem palmowym był świadkiem wielu lukullusowych uczt i zabaw - w sali tej podejmowane były priorytetowe poselstwa, przyjmowano gości i organizowano biesiady, np. w 1366 na zaproszenie Winrycha von Kniprode ucztował tam król Kazimierz Wielki, w noc sylwestrową 1368 imprezował Jan z Blois, jeden z najsłynniejszych rycerzy Średniowiecza, bawili tu również książę Albrecht III, Henryk z Bolingbroke hrabia Derby i inni możni ówczesnego świata. Do Wielkiego Refektarza przylegały pomieszczenia kuchni, mieszkanie kucharza i podręczna spiżarnia, a w piwnicach znajdowały się magazyny kuchenne oraz piec typu hypocaustum służący do ogrzewania auli. Od południa dostawiono do niej okazały Pałac Wielkich Mistrzów, którego forma kształtowała się przez ponad sto lat, a swój ostateczny wygląd uzyskał za rządów Konrada von Jungingena. Ta wysunięta poza zewnętrzną elewację budowla charakteryzuje się ciekawym zdobieniem z różnorodną koronkową fakturą utworzoną przez kontrastowo ułożone ciosy kamienne, szare granitowe kolumienki i czerwone cegły. W średniowieczu Pałac mieścił komnaty mieszkalne i reprezentacyjne głowy Państwa Zakonnego, lokum jego straży przybocznej, kancelarię oraz zaplecze kuchenne obsługujące lokatora budynku lub jego gości. Najwspanialszym wnętrzem jest tutaj Letni Refektarz - miejsce, gdzie wielki mistrz udzielał audiencji, gdzie odbywały się debaty oraz uczty z muzyką i występami wagantów. Jego wielkie żebrowe sklepienie radialne wspiera się na jednej kolumnie i szesnastu podporach ściennych, dzięki czemu w płaszczyznę ścian udało się wkomponować ciąg wysokich ażurowych okien zapewniających dostęp dużej ilości światła będącego źródłem efektownych zjawisk optycznych w czasach, gdy wypełniały je kolorowe witraże. Na co dzień jednak posiłki jedzono w sąsiedniej sali, zwanej Refektarzem Zimowym, tworzącej wraz z ciasną Salą Królewiecką i Wysoką Sienią ciąg reprezentacyjno-recepcyjnych pomieszczeń pierwszego piętra budowli. Na niższych kondygnacjach mieściły się pokoje urzędników i dworzan, archiwum Zakonu oraz kancelaria. W piwnicach trzymano wino, miody i piwo.


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

CYSTERNA NA WODĘ W WYSOKIEJ SIENI
PAŁACU WIELKICH MISTRZÓW

WYSTAWA MILITARIÓW W SKRZYDLE WSCHODIM
NA ZAMKU ŚREDNIM


ółnocny i wschodni segment zamku średniego administrowane były przez dostojnika zwanego wielkim komturem, do którego zadań należała kontrola finansów szafarza i podskarbiego. Wielki komtur przyjmował też niektórych gości, w związku z czym na 1. piętrze trójkondygnacyjnego skrzydła wschodniego przygotowano dla nich pokoje gościnne i kaplicę pw. św. Bartłomieja. Skrzydło północne z Wielką Komturią wydzielono dla administracji, a w jego zachodniej części umieszczono infirmerię, czyli szpital dla starszych lub chorych braci. Przebity na głównej osi przejazd bramny składał się z czterech bram i brony, ograniczających szyję bramną i osłaniających dziedziniec przed atakującym wrogiem. Zespół ten od północy i wschodu ubezpieczała dodatkowa linia muru, a całość otaczała wypełniona wodą fosa. Zamek średni nie posiadał skrzydła południowego, co było podyktowane względami bezpieczeństwa. Takie rozwiązanie umożliwiało swobodną obserwację pola z perspektywy zamku wysokiego, utrudniało też ewentualny szturm na część zakonną.


ZAMEK ŚREDNI, PLAN PARTERU:
1. PRZEJAZD BRAMNY, 2. ŁAŹNIA INFIRMERII, 3. REFEKTARZ INFIRMERII, 4. KUCHNIA, 5. WIELKI REFEKTARZ, 6. ŁAŹNIA, 7. STUDNIA,
8. KANCELARIA, 9. KAPLICA WIELKIEGO MISTRZA, 10. PRZYCZÓŁEK MOSTU NA ZAMEK WYSOKI, 11. PAŁAC WIELKICH MISTRZÓW,
12. KAPLICA ŚW. BARTŁOMIEJA DLA GOŚCI ZAKONU, 13. SALA HALABARDA, 14. WIELKA KOMTURIA, 15. KURZA STOPA, 16. FOSA


rzedzamcze, analogicznie jak w przypadku innych warowni, pełniło funkcję służebną i gospodarczą. W jego wschodniej części, przy murze obronnym na północ od Bramy Głównej, stał ceglany budynek Karwanu, w którym przechowywano sprzęt taborowy, a przez pewien czas także działa i amunicję. Na zachód od niego ciągnęły się mogące pomieścić nawet czterysta koni zabudowania stajni sąsiadujące z ogromnymi dołami służącymi za wysypisko śmieci. W części zachodniej przedzamcza wybudowano liczący 140 metrów zespół budynków o charakterze służebnym: piekarnię, szpital, słodownię i browar, spichlerze, kurniki, obory, chlewnie, oraz mieszkania pracującej tu służby. Całość otoczono linią murów wzmocnionych przez pięć baszt głównych i szereg pomniejszych. Mury te łączyły się z murami obwodowymi biegnącymi naokoło całego kompleksu malborskiego; ubezpieczał je ponadto rozbudowany system fos, a od zachodu - szeroki strumień rzeki Nogat. Wjazd na przedzamcze, a pośrednio również do zamku właściwego prowadził przez dwie bramy. Pierwsza z nich stanowiła ogniwo brzegowe umocnionego zespołu bramnego, który ciągnął się wzdłuż wschodniej linii murów. Składało się ono z dwóch ufortyfikowanych przejść i dwóch mostów oddzielonych niewielkim dziedzińcem. Drugi wjazd prowadził od strony zachodniej i rozpoczynał się na przeciwległym brzegu Nogatu barbakanem (nie zachowanym) wzmocnionym dwiema okrągłymi basztami. Przez rzekę przerzucony był drewniany most prowadzący do bramy z charakterystycznymi cylindrycznymi wieżyczkami. Dalej przejazd ów wiódł międzymurzem wzdłuż kurtyny zamku średniego do zespołu bramnego ulokowanego w pn.zach. części przedzamcza. Brama ta miała formę murowanego czworoboku umocnionego przez kaplicę św. Wawrzyńca pełniącą funkcję świątyni dla pospólstwa.


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

POZOSTAŁOŚCI PRZEJAZDÓW BRAMNYCH: WSCHODNIEGO (Z LEWEJ) ORAZ PROWADZĄCEGO OD STRONY NOGATU




WAŁY PLAUENA

Szkody wyrządzone przez artylerię sprzymierzonych podczas oblężenia w 1410 roku w pełni uzmysłowiły dowództwu zakonnemu niebezpieczeństwo, jakie dla warowni może stanowić broń palna. Zdecydowano więc o rozbudowie fortyfikacji zamku, szczególnie od najbardziej narażonej strony wschodniej. Ich rolą było z jednej strony odsunięcie wroga od twierdzy, z drugiej zaś zapewnienie dogodnych pozycji dla własnej artylerii. Pomysłodawcą inwestycji był nowy wielki mistrz Henryk von Plauen - ponieważ jednak już w 1413 został on usunięty z urzędu, za jego rządów zdołano wznieść tylko prowizoryczne fortyfikacje z ziemi i drewna. Umocnienia murowane końcowy kształt uzyskały w latach 40-ych XV wieku. Ich głównym elementem były basteje - okrągłe, niskie i szerokie wieże, zapewniające obrońcom możliwość dogodnego ostrzału przedpola.




IMG BORDER=1 style=

PANORAMA ZAMKU OD STRONY WSCHODNIEJ, NA PIERWSZYM PLANIE TZW. WAŁY PLAUENA



spółczesny Malbork to przede wszystkim ogromne muzeum odwiedzane rokrocznie przez pół miliona turystów. Prezentowane są tu rekonstrukcje historycznych wnętrz, broń palna i biała, znaleziska archeologiczne, kolekcje minerałów; są także wystawy czasowe. Zwiedzać zamek można na dwa sposoby: z przewodnikiem lub samodzielnie, wykorzystując otrzymany przy wejściu audiobook. Opcja pierwsza daje nam możliwość rozmowy z pilotem, tym samym uzyskania szerszej informacji na tematy, które nas zainteresują. Z drugiej jednak strony czujemy się wówczas jak w przysłowiowej japońskiej wycieczce przepędzani z salki do salki w trzygodzinnej gonitwie, przepychając się w wąskich przejściach z innymi uczestnikami grupy i "walcząc" z nimi o najlepszą miejscówkę przy omawianych eksponatach, niezmiennie przy akompaniamencie płaczu umęczonych dzieci, których nieodpowiedzialni rodzice ciągną za sobą wyraźnie wbrew ich woli i dziecięcej naturze. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy zdecydujemy się korzystać z audiobooka. Informacje w nim zawarte są wprawdzie zawężone, lecz wszystko inne staje się zależne tylko od naszych chęci i czasu, jaki możemy poświęcić na spacer po zamku - zwiedzanie odbywa się bez zbędnego pośpiechu z pominięciem hałaśliwego tłumu. Ważną i dobrą nowiną jest rezygnacja kierownictwa muzeum z pobierania dodatkowej opłaty za fotografowanie wnętrz. Poza kilkoma miejscami, gdzie jest to zabronione, pstrykać możemy bez ograniczeń.


IMG BORDER=1 style=

DZIEDZINIEC ZAMKU ŚREDNIEGO, W CENTRALNEJ CZĘŚCI PAŁAC WIELKICH MISTRZÓW


ak już wcześniej wspomniałem, spacer z przewodnikiem trwa ok. 3 godzin, przy czym z uwagi na ogrom zabytkowej substancji jest to wyprawa dość wybiórczo traktująca wszystkie jej etapy, przez co nie mamy szans na poznanie szczegółów ekspozycji. Wycieczkę rozpoczynamy przy prowadzącym na zamek średni moście zwodzonym z systemem czterech bram osłaniających dziedziniec zamku przed atakującym go wrogiem. Stamtąd kierujemy się do zajmujących zachodnią część skrzydła północnego pomieszczeń infirmerii, gdzie w dawnej łaźni funkcjonuje sklep z pamiątkami. Sąsiadują z nim zrekonstruowane w 2006 roku wnętrza sieni, kaplicy i refektarza, w których umieszczono wspaniałe zbiory sztuki użytkowej z czasów polskich. Z infirmerii pilot kieruje nas przez dziedzińczyk kancelarii zakonnej do zachodniego skrzydła z zespołem sal Wielkiego Refektarza i ciasną piwnicą wyposażoną w piec ogrzewający to obszerne wnętrze. Wielki Refektarz przed około dwudziestu laty został wyłączony z ruchu turystycznego z powodu niestabilnych fundamentów ściany zachodniej. Obecnie, trzy lata po ponownym otwarciu dla zwiedzających służy jako miejsce wystaw czasowych - obowiązuje tu niestety całkowity zakaz fotografowania. Po wyjściu z tej części warowni przechodzimy przez dziedziniec do skrzydła wschodniego mieszczącego w średniowieczu pokoje gościnne, a dziś - sale ekspozycyjne, biura i restaurację. Najciekawsze architektonicznie wnętrza znajdują się w północnej części skrzydła, gdzie w suterenie sala zwana "halabardą" demonstruje eksponaty z kolekcji bursztynów naturalnych i wyrobów bursztynowych od czasów starożytnych do dzieł XVIII-wiecznych pracowni gdańskich i królewieckich. Odbudowana po zniszczeniach z 1945 część południowa mieści na dwóch piętrach ekspozycję dawnych militariów. Z kondygnacji górnej poświęconej okresowi średniowiecza schodzimy wewnętrzną klatką schodową do sali prezentującej broń nowożytną, gdzie obejrzeć możemy charakterystyczne dla wojsk polskich uzbrojenie wschodnie, duży zbiór pistoletów pojedynkowych i broni myśliwskiej oraz bogatą kolekcję pancerzy, wśród nich wspaniałą zbroję husarza z narzuconą na jej ramiona skórą lwa i charakterystycznymi skrzydłami z orlich piór, a także niezwykle rzadką zbroję konną.


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

PIWNICE POD SKRZYDŁEM ZACHODNIM NA ZAMKU ŚREDNIM


e skrzydła wschodniego wracamy dziedzińcem głównym do części zachodniej mijając po drodze dziurawe od kul posągi czterech wielkich mistrzów: Hermanna von Salza, Siegfrieda von Feuchtwangen, Winricha von Kniprode i Albrechta von Hohhenzollern. Przed nami Pałac Wielkich Mistrzów, w którym po konserwacji wnętrz możemy podziwiać należące do wielkich osiągnięć XIV-wiecznej sztuki architektonicznej reprezentacyjne sale: cechujący się wizualną lekkością ścian Refektarz Letni oraz mniejszy Refektarz Zimowy wyposażony w system centralnego ogrzewania powietrza, z dzisiejszego punktu widzenia niezbyt wydajny i prymitywny, w średniowieczu stanowił bardzo rzadkie i drogie rozwiązanie stosowane tylko w nielicznych eksponowanych pomieszczeniach. W Letnim Refektarzu kryje się jeszcze jedna niespotykana gdzie indziej osobliwość - znaki kamieniarskie wycięte przez rzemieślników na cegłach, z których zbudowane są ściany budowli. Mają one kształt krzyży, łódek, trójkątów i innych form geometrycznych. Były to swoiste podpisy kamieniarzy i na ich podstawie mistrz wypłacał rzemieślnikom należny zarobek. Obok wymienionych komnat w południowej części Pałacu oglądamy inne pomieszczenia recepcyjne: Salę Królewiecką i Narożną oraz dwie sienie - Niską i Wysoką. Strona północna zarezerwowana była na prywatne apartamenty mistrzów z sypialnią, garderobą i przylegającą do Sieni Niskiej kaplicą, parter zaś to dawna kancelaria i Sala Rady Zakonnej, służące współcześnie za miejsce wystaw czasowych. Z okazji 50 rocznicy filmowej premiery "Krzyżaków" Aleksandra Forda latem 2010 zorganizowano tu jubileuszową ekspozycję, na której wystawiono pamiątki i rekwizyty związane z filmem i jego obsadą.


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

WYSTAWA POŚWIĘCONA 50. ROCZNICY PREMIERY "KRZYŻAKÓW"


puszczamy teren zamku średniego i częściowo zwodzonym mostem kierujemy się na zamek wysoki mijając po drodze przedbramie udekorowane płaskorzeźbą rycerza na koniu, będącą kopią XIII-wiecznej kompozycji z portalu zamku bierzgłowskiego. W centralnej części niewielkiego, otoczonego gotyckimi krużgankami dziedzińca stoi studnia zwieńczona personifikacją ewangelii - rzeźbą pelikana karmiącego krwią pisklęta. Stąd prowadzą wejścia do większości pomieszczeń tej części warowni. My kierujemy się do skrzydła zachodniego, w którego podziemiu cieszy oko z rozmachem odtworzona kuchnia średniowieczna z potężnym okapem i paleniskiem, a także windą służącą do transportu posiłków do znajdującej się na 2. piętrze jadalni. Wystawa zaaranżowana przy pomocy historycznych naczyń oraz przyborów kuchennych i atrap jedzenia oddaje niespotykany już obecnie nastrój z charakterystyczymi zapachami i tajemniczymi przepisami. Po wyjściu z kuchni zwiedzamy kolejno celę Witold dla najważniejszych więźniów Zakonu i ulokowane w skrzydle północnym pierwsze dormitorium, gdzie dziś znajduje się wystawa poświęcona historii plemion pruskich, a następnie schodami na piętro udajemy się do ciasnych komnatek dostojników krzyżackich: komtura domowego, kucharza i skarbnika. Opuszczamy ciąg tych komnat w bliskim sąsiedztwie ganku biegnącego na gdanisko, do którego drogę wskazuje groteskowy maszkaron z figurą diabła - obowiązkowy punkt postoju każdej zorganizowanej grupy, i dalej kierujemy się do sal części południowej i wschodniej pełniących dawniej funkcję dormitorium, dziś goszczących wystawę poświęconą detalom architektonicznym zniszczonego w czasie 2. wojny światowej kościoła zamkowego. Do najcenniejszych rekwizytów tej ekspozycji należy pochodzący z 1504 roku ołtarz z Tenkit oraz wapienna figura Chrystusa modlącego się w Ogrójcu z początku XV stulecia. Po wyjściu z dormitorium wdrapujemy się na kolejną kondygnację do wspartej na siedmiu filarach jadalni z wykonaną przez Steinbrechta kopią średniowiecznej posadzki, a następnie zwiedzamy Salę Dwukominową, czyli dawny magazyn spichrzowy, który w czasach zakonnych podzielony był stropami na niższe pomieszczenia. Współcześnie prezentowana jest tu wystawa poświęcona zmianom w architekturze zamku na przestrzeni wieków.


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

DORMITORIUM ORAZ JADALNIA W SKRZYDŁACH POŁUDNIOWYM I WSCHODNIM ZAMKU WYSOKIEGO


puszczamy wnętrza drugiego piętra i schodzimy na krużganek niższej kondygnacji, by zachodnim ciągiem dotrzeć do jadalni konwentu, do niedawna jeszcze błędnie zwanej Kapitularzem. Atmosferę i niezwykłą akustykę tej sali tworzy sklepienie przykrywające całą przestrzeń na podobieństwo palestyńskich palm. Nie ma tutaj żadnych eksponatów, jedynie pod ścianami ulokowano ciągi dębowych ław przypominających o odbywających się w tym miejscu z udziałem wielkiego mistrza kapitułach domowych. Z jadalnią od wschodu sąsiaduje serce zamku-klasztoru, czyli kościół Najświętszej Maryi Panny, do którego wejście prowadzi przez Złotą Bramę - piękne dzieło plastyki średniowiecznej, przedstawiające postacie Panien Rozważnych i Nieroztropnych oraz sceny ukazujące Zakon jako kontynuatora walki zastępów anielskich z wojskami Szatana. Przekryty sklepieniem gwiaździstym kościół mógł pomieścić najliczniejszy konwent w kraju, otoczenie wielkiego mistrza i wielkiego komtura oraz licznych gości. Trzymane były tu najcenniejsze relikwie wspólnoty zakonnej: szczątki św. Barbary i św. Mikołaja oraz drzazgi z Krzyża Świętego. Zniszczony pod koniec II wojny światowej nie został odbudowany i dziś swą ruiną stanowi wymowne memento ludzkiego barbarzyństwa.


IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

DZIEDZINIEC ZAMKU WYSOKIEGO

KOŚCIÓŁ NMP - STAN W ROKU 2010


statnim planowym - wymagającym niestety dodatkowej opłaty - punktem wycieczki jest wysoka na 66 metrów wieża, skąd rozpościera się rozległy widok na Żuławy, przy dobrej pogodzie bez trudu dostrzec z jej szczytu można też wieżę warowni w Kwidzynie. Tutaj przewodnik opuszcza naszą grupę i pozostawia nas samym sobie, nie warto jednak kierować się najkrótszą drogą do wyjścia, bowiem wielu ciekawych miejsc nie pokazano nam w ogóle i odkrywać je musimy na własną rękę. Do zakątków takich należy sytuowana bezpośrednio pod kościołem kaplica grzebalna pw. św. Anny, do której wejścia zdobią piękne portale wykonane ze sztucznego kamienia: od północy poruszający tematykę maryjną, od południa - związany z osobą Chrystusa i jego zbawieniem. W kaplicy chowano wielkich mistrzów, do dziś zachowały się nagrobki trzech z nich: Dietricha von Altenburg, Heinricha Dusemera oraz Heinricha von Plauen. Dalej kierujemy się na południe mijając taras wschodni z dawnym cmentarzem braci zakonnych, taras południowy pełniący funkcję miejsca wypoczynku wielkich mistrzów, oraz przeznaczony dla rekreacji braci-rycerzy taras zachodni. Stąd zaglądamy do młyna z ciekawą ekspozycją, a dalej przez furtkę w elewacji zachodniej wchodzimy na teren zamku średniego, gdzie bezwzględnie zajrzeć trzeba do piwnic pod skrzydłem zachodnim, w których urządzono wystawę kolorowych witraży Wielkiego Refektarza. Najwytrwalszym polecam wycieczkę po przedzamczu wzdłuż baszt i murów obronnych, oraz koniecznie przejście kładką dla pieszych na drugą stronę rzeki, by móc podziwiać wspaniałą panoramę kompleksu malborskiego. Nie unikniemy przy tym niestety spotkania z chińską szmirą i plastikową tandetą sąsiadującego z zamkiem odpustu. To miejsce radzę omijać szerokim łukiem.




Muzeum Zamkowe,
ul. Starościńska 1
82-500 Malbork
tel: (55) 647 09 78
infolinia: 801 489 079
e-mail: kasa(at)zamek.malbork.pl

Godziny otwarcia:
15 kwiecień - 15 wrzesień: 9.00-19.00
1-14 kwiecień oraz 16-30 wrzesień: 10.00-17.00
1 październik - 31 marzec: 10.00-15.00
W poniedziałki wystawy są nieczynne

Ceny biletów:
normalny - 35 zł
ulgowy - 25 zł
rodzinny - 85 do 160 zł

Wszystkie powyższe informacje dotyczą 2010 roku




IMG  BORDER=1 style= IMG  BORDER=1 style=

CZĘŚCIOWO ZREKONSTRUOWANE FRAGMENTY WSCHODNICH FORTYFIKACJI
I PRZEJAZDU BRAMNEGO Z BRAMĄ GŁÓWNĄ I BUDYNKIEM KARWANU



ędąc w Malborku trudno do zamku nie trafić. Właściwy kierunek wskaże chyba każdy napotkany przechodzień. Z dworca PKP dojście zajmuje ok. 15 minut. Pod zamkiem obszerne i drogie parkingi dla samochodów; 4-godzinny postój autem osobowym kosztuje 10 zł, busem 25 zł, a motocyklem 7 zł. Nie polecam, tym bardziej, że samochód zostawić można tuż obok, na osiedlowych uliczkach, i to zupełnie za darmo. (mapka) (2010)





1. J. Borkowski, M. Borkowska, J. Rajchman: Zamki Państwa Krzyżackiego, 1999
2. A. R. Chodyński: Historia kultury - życie dworu
3. A. R. Chodyński: Malbork, Arkady 1986
4. B. Guerquin: Zamki w Polsce, Arkady 1984
5. M. Haftka: Zamki krzyżackie w Polsce, 1999
6. B. Jesionowski: Zamek Malbork - miniprzewodnik, Wydawnictwo VIA
7. I. T. Kaczyńscy: Zamki w Polsce północnej i środkowej, Muza SA 1999
8. L. Kajzer, J. Salm, S. Kołodziejski: Leksykon zamków w Polsce, Arkady 2001
9. M. Stokowski: Zamek Malbork - siedziba wielkich mistrzów, TopSpot Guide
10. W. Śniecikowski, R. Skeczowski: Administracja i samorząd miejski...


IMG BORDER=1 style=



Sztum - zamek wójtów krzyżackich XIVw., ok. 15 km
Dzierzgoń - relikty zamku komturskiego XIIIw., ok. 27 km
Elbląg - relikty zamku komturów krzyżackich XIIIw., ok. 31 km
Kwidzyn - zamek kapituły pomezańskiej XIVw., ok. 39 km
Prabuty - relikty zamku biskupiego XIIIw., ok. 39 km
Gniew - zamek komturów krzyżackich XIIIw., ok. 42 km
Przezmark - ruina zamku krzyżackiego XIII/XIVw., ok. 44 km
Grabiny-Zameczek - relikty zamku wójtowskiego (ob. dwór) XIVw., ok. 45 km




Warto zobaczyć również:

IMG

W północnej części założenia zamkowego elementy najstarszego pierścienia fortyfikacji przedzamcza, powstałe w latach 1310-1340, m.in. baszta Kęsa, baszta Maślankowa z charakterystyczną figurką kobiety ubijającej masło i znajdująca się już za torami XV-wieczna baszta Kominki.


IMG

Przy ul. Piłsudskiego ładną makietę zamku w skali 1:30 wykonaną z maleńkich cegiełek przez małżeństwo ze Świecia, które specjalizuje się w tworzeniu pomniejszonych kopii zamków krzyżackich. Makieta jest ogrodzona i monitorowana, są więc szanse, że przetrwa dłużej niż jeden sezon. Całość kosztowała 24 tys. zł.


IMG

Kilkadziesiąt metrów na południe od murów zamku wysokiego, nad brzegiem Nogatu, kościół pw. św. Jana Chrzciciela zbudowany przez Polaków na przełomie XV i XVI stulecia. Pierwotnie sześcioprzęsłowy, lecz na skutek zawalenia się w 1635 roku jednego z przęseł, skrócony w 1668 do formy trójnawowej, pięcioprzęsłowej świątyni o układzie halowym.


IMG

Nieco dalej na południe jedyny zachowany do czasów współczesnych element zabudowy Starego Miasta - gotycki ratusz z drugiej połowy XIVw. Zbudowany na planie prostokąta, podpiwniczony, piętrowy z dwuspadowym dachem i wieżyczkę pośrodku kalenicy. W wieżyczce znajdował się dzwon pochodzący z 1407 roku. Obecnie mieści się tu Młodzieżowy Dom Kultury.


IMG

Dwie bramy miejskie o konstrukcji arkadowej pochodzące z XIV stulecia: w części wschodniej Brama Garncarska, zwana Elbląską, w części południowej Brama Mariacka zwana Przewozową lub Sztumską (na zdjęciu).



STRONA GŁÓWNA