
DZIEJE ZAMKU
Zamek w Brzegu wyrósł około roku 1300 w miejscu dawnej, drewnianej siedziby namiestników książąt wrocławskich. Ów dwór, wspomniany już w 1235 roku, mieścił się bezpiecznie w obrębie murów miejskich, pomiędzy Bramą Wrocławską a dzisiejszą bramą zamkową. Trudno było wówczas przypuszczać, że w tym miejscu stanie kiedyś serce polityki – zbudowane już z kamienia, znacznie trwalszego niż drewno, które dotąd tylko udawało rezydencję.

Rok 1311 odmienił jednak losy Brzegu – miasto stało się stolicą nowego księstwa, początkowo obejmującego jedynie ziemię brzeską, a od 1347 roku także legnicką. Zamek przeobraził się w rezydencję książęcą, w której polityka spotykała się z dworską codziennością, pełną ceremonii i dyskretnych intryg. Trwało to aż do śmierci ostatniego władcy, po czym ziemie bez większych ceregieli przeszły w ręce cesarskie, a lokalna historia płynnie dołączyła do większej opowieści Europy.


Zapoczątkowana przez księcia Bolesława Rogatkę linia Piastów legnicko-brzeskich po raz pierwszy zyskała to miano w związku z zamkiem w Brzegu. Odnosiło się ono do rządów samego Rogatki, jego syna Henryka V oraz wnuka –
Bolesława III Rozrzutnego
, który władcą był tyleż energicznym, co hojnie rozrzucającym majątek. Ich następcy, nazwani wieki później familia Piastae, związali się z Brzegiem na tyle mocno, że zostawili tu długą listę śladów: przywileje, fundacje, budowle, a nawet bibliotekę, której szczątki wystarczą dziś, by z dumą mówić o dawnej świetności. Już w 1311 roku działała w Brzegu mennica, bijąca pierwsze na ziemiach polskich monety groszowe oraz medale pamiątkowe – jak widać, gust do prestiżowych dodatków nie jest wynalazkiem czasów nowożytnych.

Pionierem w rozbudowie zamku okazał się w drugiej połowie XIV wieku książę Ludwik I. Jego mecenat wyróżniał się na tle epoki – i to nie tylko dzięki odbudowie rodowej siedziby czy dwóch reprezentacyjnych budowli miejskich strawionych przez pożar: kościoła św. Mikołaja oraz ratusza. Jednak jego największym gestem oryginalności pozostaje fakt, że zamiast zadowolić się nowymi murami, postanowił zajrzeć w głąb przeszłości. To właśnie on zlecił w Ryczynie pod Brzegiem pierwsze znane badania archeologiczne na ziemiach polskich – przedsięwzięcie równie nietypowe, jak władca, który najwyraźniej chciał wiedzieć, na czym naprawdę stoi.

Po średniowiecznej przebudowie Ludwika zamek aż do połowy XVI wieku trwał w niemal niezmienionej formie, jakby czas postanowił go na chwilę oszczędzić. Dopiero
Fryderyk II
wraz z żoną Elżbietą zdecydowali się nadać mu nową szatę – renesansową, elegancką i bardzo na czasie. W latach 1541–1560 włoscy architekci, Jakub i Franciszek Parrowie, przekształcili gotycką warownię w trójskrzydłowy gmach z krużgankami otaczającymi dziedziniec, wyraźnie inspirowany królewskim Wawelem. Fasada bramy, ozdobiona popiersiami Piastów Śląskich, odsyłała do drzeworytów Kroniki Polskiej Macieja Miechowity – historię można było więc oglądać niejako w kamiennym skrócie.

Po śmierci Fryderyka w 1547 roku dzieło kontynuował jego syn
Jerzy II
. Ćwierć wieku dopieszczał architekturę i sztukę, tworząc rezydencję, którą bez przesady można by nazwać królewską. Był też jednym z największych mecenasów kultury wśród Piastów: założył Gimnasium Illustrae, zebrał unikatowe księgi i rękopisy, rozbudowywał dwory i zamki, hojnie wspierał świątynie. Historia zapamiętała go więc jako władcę o szerokich horyzontach i szerokim geście – a rachmistrze zapewne zapamiętali go równie dobrze, skoro wraz z dziedzictwem pozostawił synowi także pokaźne długi.

Pod koniec XVI stulecia, zgodnie z ówczesną modą w architekturze obronnej, zamek wraz z miastem osłonięto systemem bastionowym. Jego skuteczność sprawdzono w roku 1642, gdy podczas wojny trzydziestoletniej pod mury Brzegu podeszły oddziały szwedzkie dowodzone przez generała Torstensona. Jeden z pocisków uszkodził książęcą rezydencję, co – jak głosi utrwalona anegdota – doprowadziło do furii księżną Zofię Katarzynę Podiebrad, małżonkę Jerzego III. Oburzona pani domu miała wówczas napisać list do dowódcy szwedzkiej artylerii z żądaniem, by zaprzestał ostrzału. Wedle przekazu apel ten okazał się skuteczny – co każe przypuszczać, że nawet w chwilach największych napięć potrafiono docenić dobrze sformułowaną skargę.

Ostatnim męskim potomkiem rodu piastowskiego u władzy był Jerzy IV Wilhelm, który zmarł młodo w 1675 roku. Żeńska linia rodu trwała jeszcze w XVIII stuleciu, jednak dla losów księstwa miało to znaczenie już wyłącznie genealogiczne. Mimo pretensji krewnych Piastów, włości przeszły w ręce Habsburgów na mocy prawa lenna.
Leopold I
, rezydujący w Wiedniu, przyjął je do swojej kolekcji posiadłości – tak licznej, że Brzeg stał się w niej raczej bibelotem niż klejnotem.


Georg Wilhelm był w dwudziestym dziewiątym pokoleniu potomkiem legendarnego Piasta, a zarazem ostatnim ogniwem dynastii, która wydała 24 królów i 123 książąt. Dynastia, która wznosiła państwa i prowadziła wojny, doczekała się końca, gdy jej ostatniego dziedzica powalił chłopski katar.

Chrościsko (wg Galla Anonima) -> Piast -> Siemowit -> Lestek -> Siemomysł -> Mieszko I -> Bolesław I Chrobry -> Mieszko II Lambert -> Kazimierz I Odnowiciel -> Władysław I Herman -> Bolesław III Krzywousty -> Władysław II Wygnaniec -> Bolesław I Wysoki -> Henryk I Brodaty -> Henryk II Pobożny -> Bolesław II Rogatka -> Henryk V Brzuchaty -> Bolesław III Rozrzutny -> Ludwik I brzeski -> Henryk VII z Blizną -> Henryk IX lubiński -> Ludwik III lubiński -> Jan I lubiński -> Fryderyk I legnicki -> Fryderyk II legnicki -> Jerzy II brzeski -> Joachim Fryderyk legnicko-brzeski -> Jan Chrystian brzeski -> Chrystian legnicki -> Jerzy IV Wilhelm

Pod habsburskim berłem zamek utracił blask niczym dawny arystokrata zdegradowany do roli urzędnika w prowincjonalnym biurze. Zamiast książęcych biesiad pojawiły się cesarskie akta, a tam, gdzie niegdyś brzmiała muzyka, rozbrzmiewało skrzypienie gęsich piór. Zaniedbany i pozostawiony sam sobie, z wolna chylił się ku upadkowi – aż do chwili, gdy w czasie wojny austriacko-pruskiej pruska artyleria rozprawiła się z nim ostatecznie. W gruz runęły dachy, wieże i ozdobne krużganki okalające dziedziniec, a książęca duma zamieniła się w smutny pejzaż ruin. Ocalał jedynie budynek bramny oraz kilka sal w skrzydle wschodnim – dziś niczym relikty dawnej epoki, przechowujące resztki oryginalnego wystroju, jakby na przekór całej tej dziejowej zawierusze.

Rok 1742 przyniósł miastu zmianę przynależności państwowej – administracja pruska zadbała, by resztki cennego wyposażenia trafiły do Berlina, pozostawiając zamek z pustymi salami. Sam gmach potraktowano bez większych sentymentów: trochę go podreperowano, by nie straszył przechodniów, a następnie zamieniono w karczmę i wojskowe magazyny żywności. Oto ironia losu – dawna książęca rezydencja stała się składzikiem zboża i piwnicą pełną beczek. I trwałoby to zapewne jeszcze długo, gdyby w latach 20. XX wieku ktoś nie dostrzegł, że zamiast worków z mąką godniej byłoby przechowywać w tych murach historię. Tak narodziło się Muzeum Miejskie – niepozorne, ale z misją przywracania pamięci miejscu, które przetrwało więcej upokorzeń, niż zasługiwało.





Druga wojna światowa obeszła się z zamkiem dość łagodnie – jakby pociski i bomby zajęły się innymi celami, pozostawiając tę zniszczoną już wcześniej budowlę w spokoju. Dopiero po przejęciu Śląska przez polską administrację i wpisaniu go w krajobraz tak zwanych Ziem Odzyskanych dostrzeżono w nim szansę. Zamek mógł stać się nie ruiną, lecz emblematem polskości i bastionem piastowskiej tradycji. Brzmiało to górnolotnie, ale tym razem za wielkimi hasłami poszły czyny – w 1966 roku ruszyła mozolna, a zarazem imponująca rekonstrukcja.


Prace trwały niemal trzy dekady i zakończyły się sukcesem: odtworzono elewacje i wnętrza, przywrócono trzykondygnacyjne krużganki okalające dziedziniec, odnowiono portale, okna i renesansowe detale, a nawet zaprojektowano od podstaw ogrody w stylu włoskim – jakby książęta mieli zaraz zejść na spacer. Zamek odzyskał godność i nowe życie jako siedziba Muzeum Piastów Śląskich – jedynej w Polsce instytucji, która z takim rozmachem i konsekwencją opowiada o tej dynastii i jej roli na Śląsku. I choć można by rzec, że historia obeszła się z nim dość brutalnie, to finał okazał się zaskakująco szczęśliwy: z ruiny powstał symbol, a z dawnej rezydencji – ostoja pamięci.

OPIS ZAMKU
Dzisiejszy zamek to efekt dziesięcioleci rekonstrukcji – cierpliwego składania puzzli z przeszłości, które ostatecznie ułożyły się w obraz renesansowej rezydencji z końca XVI wieku. Jak dokładnie wyglądała pierwotna warownia, nie wiemy – historia zachowała tu więcej tajemnic niż wskazówek – ale niektóre średniowieczne elementy wciąż dają się rozpoznać. To przede wszystkim gotycka
kolegiata św. Jadwigi
, zamykająca południowy narożnik założenia, smukła prostokątna
Wieża Lwów
, a także pozostałości książęcego domu mieszkalnego, sprytnie wtopione w zabudowania wschodniego skrzydła.

Prawdziwa rewolucja przyszła jednak dopiero w XVI wieku, gdy Fryderyk II zapragnął nadać swej siedzibie odrobinę włoskiego sznytu i splendoru. Wtedy właśnie powstał zwarty, czteroskrzydłowy kompleks, którego sercem stał się rozległy dziedziniec – ozdobiony niczym teatralna scenografia trzykondygnacyjnymi krużgankami. To one do dziś tworzą wizytówkę zamku: lekką, renesansową koronkę z kamienia, która sprawia, że cała rezydencja wydaje się raczej pałacem humanistów niż bastionem obrony.

Dziedziniec zamkowy w czasach świetności był niczym scenografia do spektaklu, w którym każdy kamień pchał się na pierwszy plan. Rzeźby i malowidła zdobiły go tak hojnie, że goście zapewne nie wiedzieli, czy podziwiać architekturę, czy raczej martwić się, że przytłoczy ich nadmiar piękna. Portal bramny pysznił się sztukaterią, wnętrza kusiły ornamentami – i wszystko to razem tworzyło dzieło, które już współcześni uznawali za perłę śląskiego renesansu. Perłę, dodajmy, lśniącą tak mocno, że aż trochę ostentacyjnie.


Na tej fali zachwytu wywindowali się także bracia Parrowie, architekci całego przedsięwzięcia. Z Brzegu ruszyli na europejskie salony architektury – a raczej na królewskie dwory. W Warszawie dostali zlecenie na modernizację zamku, a w szwedzkiej Uppsali pilnowali budowy królewskiej rezydencji. Można by rzec: kariera jak z bajki – od „prowincjonalnego” Brzegu prosto do królewskich komnat. I to wszystko dzięki temu, że potrafili sprawić, by dziedziniec urzekał lekkością i pięknem, zamiast przytłaczać surowością obronnej architektury.
Największą perłą zamku pozostaje budynek bramny – dumnie wzorowany na łuku triumfalnym. Trzeba przyznać, że robi wrażenie: jego elegancka fasada stawia go w jednym rzędzie z kaplicą Zygmuntowską na Wawelu, czyli w absolutnej lidze mistrzów renesansowej rzeźby. Na piaskowcu ze Złotoryi wyrzeźbiono w naturalnej wielkości parę książęcą – Jerzego II i Barbarę Brandenburską – którym towarzyszą heraldyczne kartusze podtrzymywane przez giermków. Prawdziwa scena rodzinna, tylko że w kamieniu i bez prawa głosu.

A to dopiero początek. Nad głowami książęcej pary rozgrywa się bowiem cały „serial genealogiczny” w dwóch rzędach. W górnym – dwunastu polskich władców, od legendarnego Piasta aż po Bolesława Wysokiego, w dolnym – dwunastu książąt śląskich, protoplastów Jerzego II, od Henryka Brodatego po jego własnego ojca, Fryderyka II. Całość wieńczy potężny kartusz z herbami Królestwa Polskiego – manifest lojalności Jerzego wobec Jagiellonów, słynących, jak głosiła opinia, ze swobody obyczajów. Można powiedzieć, że książę zadbał, by jego sympatia została zapisana nie w liście, lecz w kamieniu – i to na tyle monumentalnie, że trudno jej nie zauważyć.

Do południowych murów zamku przylega gotycki kościół kolegiacki św. Jadwigi – świątynia, która przez blisko trzy stulecia była duchowym sercem dworu. To tutaj czczono patronkę Śląska, tutaj odbywały się uroczystości rodzinne książąt, a od XVI wieku także ostatnie akty ich ziemskiego spektaklu: pochówki. W sumie spoczęło tu co najmniej 43 przedstawicieli dynastii brzesko-legnickiej, czyniąc z kolegiaty największą nekropolię Piastów w całej Polsce. Trudno o bardziej wymowny dowód, że historia rodu naprawdę kończyła się właśnie w tym miejscu.


Nie wszystkie groby przetrwały – najstarsze, drewniane trumny nie wytrzymały próby czasu – ale wciąż możemy podziwiać kilkanaście misternie wykonanych sarkofagów z miedzi i cyny. Spoczywają one dziś bezpiecznie w piwnicach zamkowych, gdzie prezentowane są wraz z płytami epitafijnymi i innymi obiektami sztuki sepulkralnej. To niezwykła kolekcja – nie tylko świadectwo kunsztu dawnych rzemieślników, ale też cichy pomnik dynastii, która zakończyła swój bieg, pozostawiając ślady w kamieniu i metalu, trwalsze niż sama władza.

STAN OBECNY
Najstarsze części zamkowego kompleksu to swoisty miks stylów i epok: gotycka Wieża Lwów i kolegiata św. Jadwigi oraz fragment wschodniego skrzydła z oryginalnym wystrojem kilku sal, których sklepienia i dekoracje sztukatorskie wciąż przypominają, że dawna architektura nie znała pojęcia skromności. W jednej z komnat zachowało się renesansowe malowidło z 1584 roku – genealogiczne drzewo Jerzego II. Trzeba przyznać, że jest to oryginalna forma galerii rodzinnej: sam książę z małżonką w centrum, a wokół nich córki, synowie i ich żony, wszyscy uwiecznieni w barwnych wizerunkach na ścianie. Zamiast rodowej kroniki – ścienna dekoracja, która jasno dawała do zrozumienia: Piastowie nie tylko tu żyli, ale i planowali trwać w pamięci na dłużej.

Obecnie w murach zamku działa Muzeum Piastów Śląskich – instytucja, którą można traktować jako duchową spadkobierczynię gabinetu osobliwości stworzonego przez Jerzego II. Książę gromadził w nim nie tylko dzieła sztuki i rękopisy, ale także czaszki i rozmaite okazy przyrodnicze – zestaw iście renesansowy, w którym erudycja spotykała się z fantazją kolekcjonera. Co prawda z dawnej kolekcji zostały tylko resztki biblioteki, ale można uznać, że Brzeg i tak wygrał – zamiast oglądać czaszki, mamy całe muzeum z prawdziwą duszą.

Dziś muzeum gra va banque na swoim najmocniejszym atucie – Piastach i historii Ziemi Brzeskiej, tej zapisanej w wykopaliskach i kronikach. Kulminacją jest otwarta w 2004 roku wystawa Memoriae Piastorum Principum Silesiae. To tu spotykamy XVI- i XVII-wieczne sarkofagi legnicko-brzeskiej linii dynastii, a także dwadzieścia kopii średniowiecznych nagrobków Piastów śląskich. Cała genealogia ustawiona w równych rzędach – niemal jak defilada władców, tyle że w wydaniu ‘na wieki wieków amen’.

Muzeum może poszczycić się również unikatowym zbiorem medali Piastów brzesko-legnickich – prawdziwym klejnotem zarówno dla koneserów numizmatyki, jak i miłośników pięknych rzeczy – a także kolekcją rzeźby sakralnej i śląskiej ikonografii portretowej. Dopełnieniem są odrestaurowane wnętrza, w których regularnie goszczą wystawy poświęcone dziejom miasta i regionu, sztuce średniowiecznej, starodrukom oraz malarstwu, tworząc obraz miejsca, w którym przeszłość została uporządkowana, ocalona i podana w formie, która wciąż potrafi zachwycać.

Wstęp płatny – w końcu niecodziennie ogląda się sarkofagi w tak doborowym towarzystwie.
Zamek zwiedza się na własną rękę; zwykle wystarczy około godziny, by przejść przez wszystkie jego zakamarki.
Amatorskie fotografowanie wnętrz jest dziś dozwolone – wreszcie skończyła się epoka, w której aparat traktowano niemal jak zagrożenie dla zabytków. Niestety, podczas mojej wizyty zakaz wciąż miał się dobrze, dlatego współczesnych zdjęć wnętrz nie posiadam i nie mogłem się nimi podzielić na tej stronie.
Zwiedzanie zamku możliwe jest wyłącznie bez psiego towarzystwa.


DOJAZD
Zamek wznosi się przy placu Zamkowym, zaledwie cztery minuty spaceru na północny zachód od Rynku.
Najwygodniej zaparkować na placu Zamkowym lub przy ulicy Oławskiej – oba miejsca są dosłownie o krok od celu.
Kiedyś wjeżdżano tu konno, dziś wystarczy rower – można go bez przeszkód wprowadzić na dziedziniec.
WARTO ZOBACZYĆ
W północnej części parku zamkowego, trochę jak nieśmiała pamiątka po dawnych czasach, kryje się Brama Odrzańska – jedyny ocalały relikt renesansowych fortyfikacji Brzegu. Z piaskowca wykuta, przybiera kształt triumfalnego łuku, choć triumfy ma już raczej za sobą. Półkolista, boniowana archiwolta z herbem miasta podtrzymywanym przez anioła przypomina, że nawet obrona mogła mieć odrobinę wdzięku. Kiedyś strzegła bastionu nad Odrą, dziś, przeniesiona w XIX wieku do parku, pełni rolę malowniczej dekoracji – trochę jak dawny strażnik, który przeszedł na emeryturę wśród zieleni.

Tuż obok zamku stoi barokowy kościół Podwyższenia Krzyża Świętego, wzniesiony przez jezuitów w latach 1734–1739 na miejscu dawnego klasztoru dominikanów. Niby klasyka gatunku: jednonawowa bryła,
kolebkowe sklepienie
, bogaty wystrój. A potem trafiamy na pietę – i nagle okazuje się, że Matka Boska ma… prawdziwe, ludzkie włosy. Można się wzruszyć, można się przerazić, można też pomyśleć, że barok miał w sobie coś z teatralnego horroru klasy B. Jedno jest pewne: nikt nie wychodzi stąd obojętny.

Kościół św. Mikołaja należy do najokazalszych gotyckich bazylik na Śląsku. Wzniesiony na przełomie XIV i XV wieku i odbudowany po wojennych zniszczeniach, zachwyca smukłością trzydziestometrowej nawy głównej. Brak barokowych ozdób sprawia, że wnętrze wydaje się niemal ascetyczne, a przez to jeszcze bardziej dostojne.

W połowie drogi z zamku do kościoła św. Mikołaja znajduje się Rynek Główny z renesansowym ratuszem, wzniesionym przez Jakuba Parra w czasach największej świetności miasta. Słynny architekt, skuszony przez brzeską radę miejską sowitym wynagrodzeniem, miał podobno porzucić dla tego zlecenia prace przy modernizacji królewskiego zamku w Warszawie – co samo w sobie najlepiej świadczy o tym, że Brzeg mierzył wysoko i próbował dorównać największym ośrodkom swoich czasów.

ZAMKI W POBLIŻU
- Oława – zamek książęcy z XVII w., przebudowany, 15 km
- Kantorowice – zamek myśliwski z XVI w., przebudowany, 18 km
- Karłowice – zamek rycerski z XIV w., przebudowany, 20 km
LITERATURA
- A. Będkowska-Karmelita: Przewodnik po Ziemi Opolskiej, Alkazar 2008
- L. Kajzer, J. Salm, S. Kołodziejski: Leksykon zamków w Polsce, Arkady 2001
- P. Kozerski: Śląski Wawel, Wydawnictwo MS
- J. Lamparska: Zamkowe tajemnice, Asia-Press 2009
- M. Perzyński: Dolny Śląsk - kraina zamków, katedr i wulkanów, WDW 2007
- M. Perzyński: Zamki, twierdze i pałace Dolnego Śląska i Opolszczyzny, WDW 2006
- A. Techmańska, M. Młynarska: Brzeg - stolica śląskich Piastów, Wydawnictwo MS 2006