|
|
|
ZAMEK CHOJNIK - WIDOK OD POŁUDNIA
|
|
|
oczątki malowniczego zamku na górze Chojnik związane są z działalnością osadniczą piastowskich książąt świdnicko-jaworskich. Pod koniec XIII stulecia, być może na zgliszczach wczesnośredniowiecznego grodu plemiennego Bobrzan, książę Bolesław Rogatka wzniósł drewniany dwór obronny, służący przede wszystkim celom łowieckim i w tożsamym charakterze funkcjonujący tu przez następne kilkadziesiąt lat. Kamienną warownię w takim kształcie, w jakim znana jest nam współcześnie, zbudował jednak dopiero wnuk Władysława Łokietka Bolko II (z racji niskiego wzrostu już za życia zwany Małym), a miało to miejsce prawdopodobnie w latach 1353-1364. Świeżo wystawiona budowla od ręki trafiła na rynek nieruchomości z ofertą wynajmu - spłukany książę potrzebował bowiem gotówki na wykup Dolnych Łużyc i pilnie szukał jakiegoś zamożnego dzierżawcy. Znalazł go w osobie rycerza Thimo von Colitza, któremu wiosną 1364 oddał zamek w zastaw za nieznaną dziś sumę pieniędzy, ten zaś szybko pozbył się go, jeszcze tego samego roku sprzedając nabyte prawa za 2,5 tysiąca kóp groszy praskich królowi czeskiemu Karolowi IV Luksemburczykowi. Niewielka, ale silnie ufortyfikowana warownia znalazła się w ten sposób w rękach wprawdzie sojusznika, ale też potężnego sąsiada, zależało więc Bolkowi, by ją odzyskać możliwie szybko i udało mu się to osiągnąć przed 1368, kiedy to nasz książę zmarł. Tym samym Chojnik wraz z władztwem książęcym powrócił formalnie pod panowanie czeskie, gdyż zgodnie z umową spuścizna po Bolku II miała przejść na własność jego siostrzenicy Anny, aktualnie małżonki wspomnianego już Karola. Faktycznie jednak rządy w księstwie sprawowała wciąż była żona zmarłego księcia Agnieszka, według uzgodnień bowiem objęcie władzą królewską tej części ziem śląskich nastąpić mogło dopiero po jej śmierci, która - jak się później okazało - zabrała Agnieszkę w roku 1392.
|
|  |
|
WIDOK ZAMKU PRZED POŻAREM W 1675 ROKU
WG SCHLIESICHE HEIMAT - BLOTTER, 1908
|
|
1393, czyli rok po zejściu Agnieszki, zamek Chojnik wraz z przyległościami przeszedł na własność zamożnego rodu śląskiego Schafe Gotsch (według niektórych źródeł nastąpiło to już w 1381), pozostając pod jego panowaniem nieprzerwanie aż do roku 1634. Niemal równolegle z przejęciem warowni rozpoczęły się prace wzbogacające uniwersalność założenia, przekształcając go w feudalną siedzibę szlachecką: do 1410r. wystawiono pięknie zdobioną kaplicę pw. św. Jerzego i św. Katarzyny, dobudowano też dziedziniec północny. W trakcie wojen husyckich (1419-1434) właściciele zamku początkowo skutecznie odpierali w nim najazdy husytów najeżdżających Śląsk, z czasem jednak okryli się złą sławą raubriterów, łupiąc lokalną ludność oraz kupców podążających pobliskim traktem w kierunku Czech. Nie miał w tym okresie Chojnik szczęścia do gospodarzy - w 1464 władzę nad nim przejął chory psychicznie Hieronim Schoff Gotsch, zaś niespełna ćwierć wieku później jego następca Christopher Schoff Gotsch został zamordowany przez swego szwagra Zedlitza podczas wyprawy do Jawora. Na początku XVI stulecia, po zdławieniu przez króla Macieja Korwina panującej na Dolnym Śląsku anarchii, kolejny właściciel warowni Urlyk Schoff Gotsch dokonał jej rozbudowy; powstało wtedy m.in. obwarowane fortyfikacjami przedzamcze oraz szereg pomieszczeń i urządzeń o charakterze sądowym i więziennym, w tym loch głodowy, a także potężny kamienny pręgierz, którego ponurej przeszłości zdają się dziś nie dostrzegać współcześni turyści, beztrosko zalegający u jego podnóża i opychający się przytaszczonymi na górę kanapkami.
|
|  |  |
|
PO LEWEJ MUR KURTYNOWY ZEWNĘTRZNEGO OBWODU OBRONNEGO, PO PRAWEJ DZIEDZINIEC
ZAMKU ŚREDNIEGO Z OBLEGANYM PRĘGIERZEM
|
|
SCHAFFGOTSCH
|
Pierwsza wzmianka dokumentująca istnienie rodu pochodzi z roku 1174 i wynika z niej, że Hugo de Schoff był w tym czasie kanonikiem katedry w Wurzburgu. Na Dolnym Śląsku Schoffowie pojawili się w XIIIw., według legendy przybywając tutaj w ślad za św. Jadwigą, którą zawsze uważali za swoją patronkę. Pierwszym historycznie znanym przedstawicielem tej gałęzi był tu Siboth Schaff (niem. Owca), dworzanin Bolesława Rogatki, właściciel zamku w Starej Kamienicy. Jego potomek Gotsche II otrzymał po swoim ojcu w 1399 r. w dzierżawę zamek Gryf, który kilkanaście lat później przeszedł na dziedziczną własność rodziny. Ze względu na zasługi obu Gotschów, kolejne pokolenia rodu zaczęły używać ich imienia jako przydomka i tak powstało nazwisko von Schaffgotsch. Żyjący na przełomie XV i XVI stulecia trzej bracia - Antoni, Kacper oraz Ulryk - stali się założycielami trzech głównych linii rodu: żmigrodzkiej (z Chojnikiem), czeskiej (z literką "e" na końcu nazwiska) i (???).
Schaffgotschowie począwszy od XV stulecia regularnie pełnili obowiązki starostów księstwa świdnicko-jaworskiego. Jako jedni z nielicznych rodów na Śląsku byli spokrewnieni z Piastami. W ich posiadaniu obok Chojnika były m.in. rezydencje w Żmigrodzie, Starej Kamienicy, Proszówce, Karpnikach, Wilczycach, Cieplicach, Prusicach i Kowarach. Dzisiaj jedynymi żyjącymi przedstawicielami rodu z szansą na prokreację są potomkowie linii żmigrodzkiej, podzieleni na trzy mniejsze linie: cieplicką, górnośląską i austriacką. Wszystkie inne już wygasły albo żyją ich jedyni, ostatni przedstawiciele.
Nazwisko von Schaffgotsch w różnych miejscach i w różnych wiekach przyjmowało różne formy. Oddzielnie (Schoff-Gotsch) używane było aż po wiek XVII. Z czasem rozrosło się do monstrualnych rozmiarów i w XIX wieku jego pełna niemiecka intytulacja brzmiała: Grafen Schaffgotsch genannt Semperfrei von und zu Kynast und Greiffenstein, Freiherr von Trachenberg .
|
|
|  |  |
|
CHOJNIK NA UROCZYCH POCZTÓWKACH Z POCZĄTKU XX WIEKU
|
|
ednym z najsławniejszych panów na Chojniku był Hans Ulrych II Schaffgotsch, który poprzez małżeństwo z księżniczką brzesko-legnicką Barbarą Agnieszką (z racji posiadania aż 86 książek uważaną za niezwykle wykształconą) skoligacił swój ród z Piastami. Ulrych urodził się w 1595 na zamku Gryf, uwielbiał podróże i wystawne przyjęcia, skończył jednak marnie pod katowskim mieczem, gdy w 1634 oskarżony o zdradę cesarza Fryderyka II został uwięziony i rok później zgładzony w Ratysbonie (przedmiotowy miecz znajduje się obecnie na zamku w Głogowie). W związku z aresztowaniem Schaffgotscha i stawianymi mu zarzutami wszystkie jego dobra zostały skonfiskowane, a Chojnik obsadzony przez oddziały cesarskie dowodzone przez gen. Colloredo. Wprawdzie 15 lat później, po zakończeniu wojny 30-letniej, aktem cesarskiej łaski powrócił on do rodziny, ale już bez cennego wyposażenia, sprzętów i biżuterii, rozkradzionych przez okupujące go wojska. Schaffgotschowie nigdy tu już jednak nie zamieszkali; utrudniona dostępność, brak źródła wody i spustoszenia wojenne sprawiły, że przenieśli się oni do nowego pałacu w pobliskich Cieplicach. Opuszczony zamek niedługo potem spłonął doszczętnie w wyniku burzy, jaka nawiedziła okolicę dn. 31 sierpnia 1675. Jeden z piorunów uderzył wtedy w brzydkie metalowe zwieńczenie wieży i w twierdzy wybuchł ogromny ogień, niszcząc zabudowania i pozostawiając jedynie kamienne zgliszcza. Po pożarze ruinami zaopiekował się wybitny śląski rytownik i szlifierz szkła tamtych czasów Fryderyk Winter. W latach późniejszych wrota zamku były na stałe zamknięte, jednak klucze od bramy posiadał pewien mieszkaniec Sobieszowa, który na specjalne życzenie bogatych turystów udostępniał go do zwiedzania, dla ubarwienia atmosfery organizując im przy tym popisy muzyczne w wykonaniu żony i przebranych w stroje z epoki córek. Zainteresowanie Chojnikiem było jednak tak duże, że w 1822 roku na stałe urządzono tam gospodę oraz bazę przewodników górskich, zaś ok. 1860 w przebudowanej północnej bastei otwarto popularne schronisko turystyczne "Na Zamku Chojnik", które z powodzeniem funkcjonuje do dziś.
|
|  |  |
|
WIDOK Z WIEŻY NA DZIEDZINIEC
ZAMKU WYSOKIEGO I DOM KSIĄŻĘCY
|
DOM KSIĄŻĘCY - WIDOK OD ŚRODKA
|
|
[...] Widzieliśmy Chojnik, górę w pobliżu Cieplic. Aby się tam dostać, należy dojechać powozem do oberży we wsi u podnóża góry, gdzie czekają tragarze z lektykami. Byłyśmy cztery kobiety, wzięłyśmy więc tragarzy, mężczyźni zaś poszli z przewodnikami pieszo. Olbrzymie skały, porośnięte drzewami, których korzenie czepiają się niepożytych masywów lub wiją się wśród szczelin i mchu pokrywającego głazy, sprawiały wrażenie dziwaczne i zdumiewające zarazem. Na każdym zakręcie pojawiały się wspaniałe widoki i pejzaże z całym przepychem Natury. Znalazłyśmy się na szczycie dźwigane przez ludzi poczciwych, życzliwych i uśmiechniętych; nie mogłyśmy się nadziwić, że ich męczący wysiłek szedł w parze z niezmienną pogodą. Dobosz zaanonsował komendantowi nasze przybycie. Taki to zwyczaj. Pochodzi z czasów, kiedy to było potrzebą, i będzie prawdopodobnie trwał tak długo, jak długo nie zabraknie chętnych, którzy zechcą obejrzeć Chojnik [...]
[...] Po obejrzeniu ruin podziwiałyśmy rozległe, zachwycające widoki; miasta, wioski, łąki, lasy i góry urozmaicały bogactwo krajobrazu. Potem zeszłyśmy do stóp zamku, aby napić się herbaty, mleka i chłodników. Córka komendanta, młoda i ładna dziewczyna usługiwała gorliwie i chętnie. Zawiadomiono nas, że zostanie oddany strzał z armatki, abyśmy mogli podziwiać echo, lecz najpierw odezwą się rogi myśliwskie. Udaliśmy się na wskazane miejsce i za chwilę dały się słyszeć rogi. W górskich wąwozach odpowiedziało wielokrotnie echo, którego przedłużające się dźwięki miały w sobie coś niebiańskiego.
|
|
hrabina Izabella Czartoryska, 1816
|
|
TURYŚCI NA CHOJNKU NA RYCINIE Z XIX WIEKU (PO LEWEJ) I POCZTÓWCE Z 1908 ROKU
|
|
|
amek Chojnik, zwany też w przeszłości Chojniastym, zbudowany został "wzorcowo" na szczycie wyniosłej góry (627 metrów n.p.m.) o stromych zboczach tworzących z trzech stron urwiska opadające w dół wysokimi na ponad 100 metrów pionowymi ścianami, co zapewniało mu świetne warunki obronne, o czym przekonali się wszyscy, którzy chcieli go zdobyć. Pierwotna warownia Bolka Małego stanowiła niewielkie założenie, składające się z czworoboku murów zamykających nieregularny dziedziniec, cylindrycznej wieży ostatniej obrony (bergfried) i gmachu mieszkalnego położonego w zachodniej części zespołu. Gmach ten (8,5x9,6m) posiadał prawdopodobnie trzy kondygnacje, przy czym na parterze mieściła się izba i jadalnia, na piętrze trzy małe pokoje, zaś na poddaszu dziewięć komór - wszystkie oddzielone od siebie drewnianymi ściankami działowymi w dyspozycji poziomej i stropami belkowymi w pionowej. Mury kurtynowe zamku na wysokości 9 metrów obiegał kryty ganek strażniczy, zapewniający łatwą cyrkulację i dostęp obrońców do wszystkich strategicznych punktów i pomieszczeń. Ganek ów połączony był z wejściem do wieży, położonym 4 metry wyżej, pod osłoną ukośnie wznoszącego się muru. Całość zamykało od północy czworokątne niewielkie przedbramie ubezpieczające wjazd na dziedziniec. Z naturalnych przyczyn zamek nigdy nie posiadał mokrej fosy.
|
|  |
|
BARDZO ŁADNA, CHOĆ NIE DO KOŃCA RZETELNA REKONSTRUKCJA ZAMKU XVII-WIECZNEGO.
ŹRÓDŁO: I.T.KACZYŃSCY "ZAMKI W POLSCE POŁUDNIOWEJ"
|
|
a przełomie XIV i XV wieku Gotsche Schoff ufundował kieszonkową kaplicę (pw. św. Jerzego i św. Katarzyny), umieszczoną tuż nad furtą w grubości muru północnego, przedłużoną o 5-boczny wykusz zdobiony herbami i manswerkami z czerwonego piaskowca. U schyłku XV stulecia lub dopiero na początku XVI-ego warownię rozbudowano o otoczone fortyfikacjami przedzamcze z cylindryczną wieżą od północy i łupinową basztę w narożniku północno-wschodnim. Wzdłuż kurtyn wzniesiono zabudowania mieszkalne i gospodarcze z pomieszczeniami załogi, kuchnią oraz piekarnią. Około 1560 nastąpiły kolejne rozbudowy: powstał wtedy nowy, trzeci już dziedziniec (zwany gospodarczym) z cysterną, mieszkaniem komendanta i stajniami, na zamku średnim postawiono salę sądową i pręgierz, wybudowano także loch głodowy, a od północy stanęła potężna basteja, której budowa podyktowana była koniecznością wdrożenia nowych form prowadzenia walki. Z okresem tym wiązać można też nakrycie wszystkich murów kurtynowych renesansową attyką w kształcie półkoli. Ostatnia modernizacja warowni podyktowana była już tylko względami obronnymi i opierała się na rozbudowie przedniej linii umocnień o wieloboczny bastion z piętrową bramą od zachodu. Prace te przeprowadzili robotnicy cesarscy w latach 40-ych XVIIw. i najwyraźniej wykonali je dobrze, gdyż zamek skutecznie obronił się przed Szwedami podczas ostatniego oblężenia w jego historii, które miało tu miejsce w roku 1648.
|
|  |
|
PLAN ZAMKU CHOJNIK:
KOLOREM CZARNYM OZNACZYŁEM MURY XIV-WIECZNE,
KOLOREM CIEMNOBRĄZOWYM - MURY Z PRZEŁOMU XV/XVI WIEKU,
A KOLOREM JASNOBRĄZOWYM - MURY Z POŁOWY XVI WIEKU
1. DOM KSIĄŻĘCY, 2. DZIEDZINIEC ZAMKU WYSOKIEGO, 3. BERGFRIED, 4. FURTA Z KAPLICĄ, 5. ARSENAŁ,
6. DZIEDZINIEC ZAMKU ŚREDNIEGO, 7. SALA SĄDOWA, 8. PIWNICE, 9. MIESZKANIA ZAŁOGI, 10. KUCHNIA,
11. STAJNIE, 12. MIESZKANIE KOMENDANTA, 13. DZIEDZINIEC GOSPODARCZY, 14. WIEŻA I LOCH GŁODOWY,
15. MIĘDZYMURZE, 16. SCHRONISKO PTTK, 17. WIELKA BASTEJA, 18. BASTION ZEWNĘTRZNY (XVIIw.),
19. BRAMA GŁÓWNA I MOST ZWODZONY, 20. BASZTA BRAMNA (XVIIw.)
|
|
KUNEGUNDA
|
Jedną z najpopularniejszych legend związanych z Chojnikiem jest historia Kunegundy, córki niezbyt rozgarniętego kasztelana, który po pijaku chcąc udowodnić innym własną tzw. odwagę postanowił objechać swój zamek konno, co skończyło się jego pogrzebem. Kunegunda była atrakcyjną kobietą i pomimo typowego dla warst wyższych rozkapryszenia i buty, początkowo zupełnie znośną w bezpośrednim obyciu. Do czasu. Po śmierci ojca zmieniła się nie do poznania: stała się oschła, jędzowata, potwornie nieczuła na ludzką krzywdę. Nie zapominajmy jednak, że była też bogata, no i wciąż piękna, apsztyfikantów więc nie brakowało. Przyjmowała ich wszystkich, stawiając jeden warunek: mają dokonać tego, czego nie udało się jej ojcu - w pełnym rynsztunku konno objechać mury zamku. Wielu pukało się w czoło i odjeżdżało, lecz równie wielu decydowało się podjąć niebezpieczne wyzwanie. Nie udało się żadnemu.
Mijały lata, liczba trupów wzrastała, a nerwica matrymonialna coraz bardziej dawała się we znaki Kunegundzie. Aż razu jednego przybył na Chojnik piękny rycerz Adalbert z Turyngii, który tak się naszej Kundzi spodobał, że ta gotowa była zrezygnować dla niego z warunku przejścia morderczej próby. Pomimo tej łaski ambitny rycerz podjął wyzwanie; objechał warownię, a jego rumak utrzymał go w siodle na urwistym szlaku. Kiedy Adalbert powrócił tryumfalnie na dziedziniec, rozległy się fanfary, zaś szczęśliwa panna wybiegła oddać mu się bez reszty i w całości. Ten jednak zdecydowanie przyhamował jej zapędy, oświadczając oschle, iż nie ma zamiaru wiązać się z kobietą, przez którą zginęło tak wielu niewinnych młodzieńców (czyt. Kundzia najwidoczniej musiała być już stara i brzydka lub gej). Po czym wsiadł na swego konia i odjechał. Tego już było za wiele dla naszej frustratki - skamieniała ze złości udała się ociężałym krokiem na wieżę i - nie mogąc znieść hańbiącego poniżenia - rzuciła się z okna w spowitą mgłami przepaść.
|
|
|  |  |
|
DWA ZIMOWE WIDOCZKI NA POCZTÓWKACH Z POCZĄTKU XX WIEKU
|
|
|
uiny zamku Chojnik należą bez wątpienia do najbardziej znanych i najpiękniejszych na całym Dolnym Śląsku. Do dzisiaj zachowały się w zakonserwowanej (w latach 60-ych XX wieku) formie ściany zamku wysokiego z cylindryczną wieżą, a także dwa pierścienie murów obwodowych z renesansową attyką, skorupy budynków mieszkalnych oraz relikty urządzeń inżynieryjnych i obronnych. Szczęśliwie, z obecnego punktu widzenia, warownia została dość wcześnie opuszczona, co zaoszczędziło jej modnych w okresach późniejszych barokowych i neogotyckich upiększeń, dzięki czemu obecny wygląd ruin w dużym stopniu pokrywa się ze stanem XVII-wiecznym. Zameczek stanowi znakomitą atrakcję turystyczną regionu Karkonoszy, co przekłada się w liczbie odwiedzających go osób; w sezonie jest tutaj tłoczno lub przeraźliwie tłoczno - co najgorsze - wyraźną przewagę ma tzw. folklor w postaci przysłowiowych gospodyń domowych i ich fenomenalnego przychówku, przekrzykującego się nawzajem, głosząc światu pseudohistoryczne bzdury lub zabawne w swej głupocie teorie ("cześć Krystyna, właśnie zwiedzamy zamek Czojnik"!). Sam miałem mieszaną przyjemność nawinąć się tutaj w długi majowy weekend i przeżyłem 40-minutową kolejkę do wejścia na klaustrofobiczną i nieoświetloną, oferującą jednak przepiękne widoki wieżę, w środku której panował ścisk, tłok oraz raj dla kieszonkowców (warto zabrać ze sobą lornetkę i koniecznie uważać na głowę!), wyjącą z głośników muzykę tzw. historyczną, matki wydzierające się na swoje rozbiegane pociechy, czy wreszcie spowodowane powszechnym ściskiem koszmarne przestoje na krótkiej, choć ciekawej trasie zwiedzania. Jeżeli ktoś z Was lubi jarmarki, lubi poczuć specyficzną wspólnotę, taka atmosfera prawdopodobnie będzie mu się podobać. Ja osobiście odradzam - o wiele bardziej przyjazny Chojnik jest poza sezonem, wczesną wiosną lub na jesieni, albo w brzydszą pogodę, kiedy kurze móżdżki w całej swojej masie pozostają w domach, realizując się przed telewizorem oglądaniem kolejnych przygód braci Mroczków i pana Rysia z Klanu.
|
Zamek udostępniony jest dla zwiedzających od lutego do października w godzinach:
10.00-16.00 (luty-marzec)
10.00-17.00 (kwiecień-czerwiec, wrzesień-październik)
10.00-18.00 (lipiec-sierpień)
bilet wstępu kosztuje 3 zł normalny i 1,50 zł ulgowy
do tego doliczyć trzeba 4 zł/2 zł za wstęp do rezerwatu,
na terenie którego znajdują się ruiny
(informacje z 2006 roku)
Kontakt: Zamek Chojnik
58-750 Jelenia Góra - Sobieszów
tel. (0-75) 755 63 94 lub 0502 252 157 (schronisko)
|
|
WIDOK Z BYŁEJ SALI SĄDOWEJ
NA OBLEGANĄ PRZEZ TURYSTÓW WIEŻĘ
|
ZAMEK Z TRZECH STRON OTULONY JEST
100-METROWĄ SKALNĄ PRZEPAŚCIĄ
|
|
|
amek położony jest w granicach administr. Jeleniej Góry, w południowej dzielnicy Sobieszów, obok szosy wiodącej do Szklarskiej Poręby - aby go dojrzeć, wystarczy uważnie przyglądać się szczytom. U podnóża góry Chojnik na przydomowych podwórkach lub otwartym terenie znajdują się liczne parkingi (5 zł/samochód), spod których do punktu zbiorczego (czyli miejsca pobierania opłat za wejście na teren rezerwatu - jeżeli ktoś nie ma pieniędzy lub mu żal, bez problemu może odnaleźć alternatywną darmową trasę) prowadzą z reguły dobrze oznaczone ścieżki. Po przekroczeniu granicy rezerwatu droga główna dzieli się na dwie mniejsze: w prawo wiedzie dłuższy, ale łatwy do sforsowania szlak czerwony (dla rowerzystów), w lewo natomiast znacznie bardziej malowniczy, lecz wymagający odrobinę więcej aktywności szlak czarny z interesującymi formacjami skalnymi po drodze - na pewnej wysokości szlaki te ponownie łączą się. Podróżujący koleją powinni wysiąść na stacji Jelenia Góra Sobieszów (kierunek Szklarska Poręba), położonej około 20 minut drogi od wejścia do rezerwatu. (mapa) (2006)
|
|
|
1. M. Chorowska: Rezydencje średniowieczne na Śląsku, OFPWW 2003
2. B. Guerquin: Zamki w Polsce, Arkady 1984
3. I. T. Kaczyńscy: Zamki w Polsce południowej, Muza SA 1999
4. L. Kajzer, J. Salm, S. Kołodziejski: Leksykon zamków w Polsce, Arkady 2001
5. J. Lamparska: Tajemnice, zamki, podziemia, Asia Press 1999
6. J. Lamparska: Dolny Śląsk jakiego nie znacie, Asia Press 2002
7. M. Świeży: Zamki, twierdze, warownie, Foto Art 2002
|
|
Z WIEŻY ROZCIĄGA SIĘ NIEZAPOMNIANY WIDOK NA KARKONOSZE
|
|
Rybnica - ruina zamku XIVw., ok. 13 km
Siedlęcin - wieża mieszkalno-obronna XIVw., ok. 17 km
Stara Kamienica - ruina zamku rycerskiego XVIw., ok. 17 km
Kowary - zamek renesansowy Schaffgotschów XVIw., przebudowany, ok. 20 km
Koziniec - pozostałości zamku piastowskiego, ok. 20 km
Karpniki - zamek rycerski XIVw., przebudowany, ok. 25 km
Krzyżna Góra - pozostałości zamku Sokolec XIVw., ok. 28 km
|
|
Zapraszam do prezentacji własnej opinii na temat zamku Chojnik oraz artykułu mu poświęconego. Komentarze naruszające normy obyczajowe zostaną usunięte. UWAGA: Wpis pojawi się, gdy wypełnione będą wszystkie okienka! Jeżeli ktoś nie chce podać własnego adresu e-mail może w tym miejscu wstawić kreseczkę.
|
| jan.gelsenkirchen |
| - |
| Komentarz |
chyba sie wybiore w 2009 po 45 latach |
|
| marek |
| - |
| Komentarz |
Piekny zamek. Chyba najładniejszy, jaki zwiedzałem. |
|
Więcej archiwalnych ilustracji ruin zamku Chojnik, ponadto kilka tysięcy grafik, fotografii i pocztówek obrazujących inne polskie warownie znajdziesz na płytach CD w wydawnictwie Zamki na historycznej ilustracji. Szczegóły tutaj.
|
|
|
KRÓTKI PRZYSTANEK NAD JEZIOREM SOSNÓWKA PODCZAS WIECZORNEGO POWROTU Z KARPACZA
DO SZKLARSKIEJ PORĘBY 2.05.2006. PO LEWEJ STRONIE NA GÓRCE KONTURY ZAMKU CHOJNIK.
|
|